Subaru Levorg – Pierwsza Jazda

Jeśli mieliście kiedyś okazję jeździć Subaru, powinniście zapamiętać z tej przygody, że auta spod znaku plejad jeżdżą dobrze i ładnie brzmią. Z drugiej strony nie jest tajemnicą, że (generalnie) są dość drogie i przeciętnie wykończone.
Levorg nie jest w żadnej materii rewolucją. Ale w sferach które potrzebowały ewolucji, nowe kombi Subaru jak najbardziej się stara. I robi to dobrze.

 

Przy pierwszym kontakcie auto obiecuje dość dużo. I nie chodzi tylko o to jak wygląda, stojąc na parkingu (chociaż zasługuje na ponad 200 koni za sam wygląd).
Cena zaczynająca się od około 127 tysięcy złotych (przy obecnym kursie euro) jest dość spora. Jeszcze większy jest wlot powietrza na masce, czyli stary dobry kurnik, do jakiego przyzwyczaiło nas Subaru. W środku, sportowy klimat tworzy spłaszczona u dołu, fantastycznie wyprofilowana kierownica, która z kolei jest odpowiednio mała. Całości dopełniają semi-kubełkowe fotele które są tak wygodne, że nie chciało mi się z nich wysiadać.
Jest dobrze, póki co jedyny powód do zmartwień to brak dwulitrowego silnika znanego z Forestera XT. Pod maską testowanego Levorga siedzi jedyny dostępny na starym kontynencie silnik – nowa, turbodoładowana jednostka 1.6, oczywiście o przeciwsobnym układzie tłoków. Nie można o niej powiedzieć, że zawodzi, ale ten samochód aż się prosi o mocniejszą wersję! 

Skąd bierze się takie odczucie?

Po pierwszych zakrętach odpowiedź na to pytanie nasuwa się sama. Levorg ujawnia dominujące geny a pracą zawieszenia, zwartością i zwinnością wywołuje tyle pozytywnych emocji, że przez chwilę można zapomnieć, że mamy do dyspozycji jedynie 170 koni. Auto waży 1,5 tony. Z jednej strony – walka z taką masą jest odczuwalna podczas przyspieszania – 8,9 sekundy do setki, nie jest w 2015 roku rewelacyjnym wynikiem. Z drugiej zaś, w zagadkowy sposób, wszystkie te kilogramy znikają, gdy wchodzimy w ciaśniejsze łuki. Levorga nie interesuje za bardzo po jakiej nawierzchni jedzie. Priorytetem są tu komendy kierowcy i z samochodem niezwykle łatwo się dogadać, tak aby jechał tam gdzie sobie tego życzymy. Układ kierowniczy stawia niewielki lecz „angażujący” opór a dobrze trzymające fotele sprawiają, że niewielkim wysiłkiem można utrzymać się w zakrętach na swoim miejscu. Pasażer siedzący obok kierowcy również powinien być z tego zadowolony, szczególnie gdy nie uprzedzamy go o naszych aspiracjach do dynamicznej jazdy.

[wp_ad_camp_2]

 

Przy tym wszystkim Levorg nie jest ultra twardym gokartem – komfort jest przyzwoity, od czasu do czasu burzony jedynie przez studzienki i większe dziury, na których dają o sobie znać niewielki prześwit oraz twardsze nastawy układu jezdnego. Na poprzecznych nierównościach jest całkiem ok. Inżynierowie Subaru stworzyli (jak dla mnie świetny) kompromis, między sportowymi doznaniami a wygodą na co dzień.
Co do praktyczności – z oceną wstrzymam się do czasu przeprowadzenia pełnego testu – na szybko można stwierdzić, że 1,9 m kierowca i pasażer w jednej linii podróżują raczej komfortowo, ale bez rekordowych ilości wolnego miejsca. Bagażnik – niski, ale długi i relatywnie szeroki.

Znacznie ciekawsze od mierzenia bagażników jest to jak ten samochód jest wykonany w środku – to tutaj dokonuje się pożądana ewolucja.

W zasadzie całe wnętrze to projekt znany z Imprezy, XV i Forestera z drobnymi różnicami polegającymi na nowym centralnym podłokietniku (teraz już przesuwanym) oraz bocznymi podłokietnikami z większą ilością miękkiego materiału. Jest więc trochę wygodniej tam gdzie samochodu dotykamy. Całość najbardziej przypomina WRX’a, z tym, że czerwone obszycia zamieniono tu na niebieskie. Podobnie ma się sprawa z kolorystyką, wreszcie przyzwoitych, zegarów. Typowy dla Subaru bałagan z ekranami (są 3, każdy z nieco inną grafiką) oraz typowa dla Subaru ergonomia. Wszystko podane ładnie i na poziomie standardowym dla klasy C a może i nawet D. Szczególnie podobały mi się skórzane obszycia przy selektorze skrzyni biegów i listwy ozdobne które są w porównaniu do tych z Forestera nieporównywalnie bardziej atrakcyjne.

Nie spędziłem zbyt wiele czasu z Levorgiem. Szkoda, chyba nie poznałem do końca jego możliwości – jest to jak najbardziej komplement dla Subaru.
Czego bym sobie życzył? Nie zaskoczę chyba nikogo – mocniejszego silnika. Oczywiście można bronić Subaraka, że to auto na zakręty, a nie dla mistrzów prostej, ale dwa litry w ofercie byłyby czymś co zrobiłoby z tego samochodu konkurenta dla takich tajemniczych oznaczeń jak GTI, OPC i ST. Jestem także ciekawy jak jeździłoby się tym samochodem z manualną skrzynią. CVT jest naprawdę dobre i wygodne (polecam spróbować), ale mam wrażenie, że do charakteru auta pasowałoby wachlowanie dźwignią między jednym a drugim zakrętem.

 

Cena: od (około) 127.000 zł
Moc: 170 KM
Napęd: Na obie osie

 

Dodaj komentarz