Skoda Superb Sportline – Test

superb_sportline

Jaskrawy lakier, bezkompromisowe osiągi i… znaczek Skody na grillu.

Tak, ta kombinacja nie jest codziennością. Gdy odbiera się testowe auto w jaskrawym kolorze, o którym wiadomo, że będzie szybsze niż 95% poruszających się po Warszawie samochodów, Skoda nie jest marką, która przychodzi na myśl. A w tym przypadku właśnie tak miało być.

Skoda Superb front

Nie tak dawno jeździłem Superbem tej samej generacji, tylko odmianą „służbową” (kliknij TU i sprawdź jak wyglądał). Nie zrozumcie tego źle, auto nie było „gołe”, ale w porównaniu do Sportline’a z pewnością nudne. Najdroższa odmiana, z którą spędziłem kilka dni zwraca uwagę bardziej niż niejedno droższe auto.

Ten specjalny lakier nosi nazwę Dragon Skin i kosztuje dodatkowo 2400 zł. Dużo? To taniej niż lakier Desire Red dla Seata Ibizy czy Złoty Kurkuma dla nowego Golfa. Jak dla mnie – warto. Barwa jest tak nietypowa, że przy obrabianiu zdjęć ciężko jej nie „zepsuć”.

Jeździ lepiej niż kombiak, ma w zasadzie prawie tyle samo przestrzeni, a sylwetka… No cóż, po prostu mi się podoba. Nie jest to dzieło sztuki, na próżno szukać tu włoskiej finezji, ale samochód prezentuje się świetnie. Tył to zdecydowanie moja ulubiona strona Superba w liftbacku. Jest pocięty przetłoczeniami – jest ich tyle, że każde kolejne byłoby przesadą, ale na szczęście udało się uniknąć chaosu. Designerska konsekwencja jest widoczna we wzorze tylnych lamp, a nawet w dodatkach do usportowionej wersji. Mała, czarna lotka wieńczy tylną klapę w elegancki sposób.

superb_sportline

Przód, moim zdaniem, nie jest już tak udany, ale nadal nie mam problemu, by z czystym sumieniem napisać, że wygląda dobrze. Ładny wzór reflektorów z ciemnym wykończeniem dobrze kontrastuje z lakierem, atrapa chłodnicy jest cała czarna. Rasowo, bez zbędnej przesady.

sportline_przod

Ultimate sleeper?

W tym kolorze chyba trudno powiedzieć, żeby Sportline był sleeperem – wyróżnia się i zdradza innym uczestnikom ruchu nieco swojego potencjału. Ale wyobraźcie sobie, że to auto jest czarne, albo srebrne. Inny lakier i już nie przyciąga uwagi prawie wcale. A zmiana koloru bynajmniej nie czyni z niego wolniejszego samochodu.

Zresztą, nawet gdyby Superbowi ubyło (z racji mniej „sportowego” koloru) kilkanaście koni – nadal zaskakiwałby tym jak zbiera się praktycznie w każdym zakresie prędkości.

Skoda Superb zegary

Czas na suche dane – Superb przyspiesza do setki katalogowo w 5,8 sekundy (a tak naprawdę to jeszcze trochę szybciej), potem osiąga 250 km/h by przestać przyspieszać za sprawą elektronicznego kagańca. To realne wartości, zaufajcie mi.

W tajemnicy powiem Wam, że prędkość maksymalna jest nieco wyższa niż 250 km/h. Superb z 2.0 TSI pod maską nie chce przestać przyspieszać – dziwne, że licznik wyskalowano ledwie do 260 km/h, bo dobić do tej wartości jest zaskakująco łatwo.

Dzięki 4×4 sprint do setki będzie równie szybki nawet gdy nawierzchnia nie jest do końca sucha, a zalety układu ujawniają się również w zakrętach, w których Superb czuje się tak dobrze jak Octavia RS230. Czyli dobrze.

Poza napędem na obie osie, wpływa na to przełożenie układu kierowniczego (tylko 2 obroty od krańca do krańca) i dobrze zestrojone zawieszenie. Skoda mogłaby być tylko nieco bardziej zwrotna – do manewrów potrzeba sporo miejsca, a choć rąk praktycznie nie trzeba przekładać, cały czas czuć, że zwinności w ciasnych zakrętach nieco brakuje. Biorąc pod uwagę wymiary auta można to wybaczyć.

superb_tekst

Prowadzenie Sportline’a jest niezłe. Podobnie jak inne wersje, ta również nie angażuje przesadnie w jazdę i nie daje kierowcy możliwości „współodczuwania” drogi. Poza tym trudno się przyczepić do czegokolwiek. Po przełączeniu ESP w tryb Sport mamy nawet możliwość delikatnego zamiatania tyłem. Wystarczy zdecydowanie odpuścić gaz w zakręcie, by napotkać uślizg tylnej osi, który za pierwszym razem może być trochę niespodziewany, ale za sprawą bezpośredniego układu kierowniczego bardzo prosty do skorygowania. Zawieszenie nie pozwala na zbyt wiele przechyłów, więc pewność prowadzenia tylko w niewielkim stopniu maleje wraz z prędkością, a i na szykanach auto nie dostanie zadyszki zbyt prędko. Bardzo przyjemne i zaskakująco szybkie auto.

Co podczas takiej szybkiej jazdy może przeszkadzać? Znalazłem dwa minusy Superba Sportline.

Skrzynia biegów czasem protestuje przeciwko zbyt dynamicznej jeździe. Zerojedynkowe traktowanie pedału gazu lub po prostu próby szybkiego wyjścia z zakrętu czasem są okupione lekkim opóźnieniem. Nawet w trybie sport DSG ma momenty zawahania i zwyczajnie zostaje w tyle za bardzo szybką resztą. Pochwalić za to można tryb manualny z bardzo szybkimi redukcjami.

superb_fotele

Druga rzecz, która mogłaby być poprawiona np. przy okazji liftingu jest trochę zbyt słabe trzymanie boczne foteli. Są one standardem w wersji Sportline, wyglądają ładnie, ale nie podpierają ciała tak dobrze jak powinny. A przeciążenia w Skodzie potrafią być spore! Możemy podejrzeć konkretne wartości wyrażone w G na ekranie trybu sportowego.

Większość aspektów praktycznych i dotyczących wnętrza omawiałem w teście Superba Combi. Tu wszystko jest w zasadzie tak samo, poza kształtem otworu załadunku. Liftback ma wyżej położony próg bagażnika, ale i tak przepastna przestrzeń bagażowa pozwala zapakować się niemal ze wszystkim. Ilość miejsca dla pasażerów również zasługuje na uznanie, podobnie jak trzecia strefa klimatyzacji dostępna na tylnej kanapie. Superb to doskonały rodzinny samochód. Tym (niezbyt) odkrywczym stwierdzeniem warto by przejść do podsumowania.

Skoda Superb kanapa

Cena Superba Sportline jest skalkulowana dość rozsądnie.

Ale na konfigurację testowaną przeze mnie trzeba przygotować spore środki. Cennikowo będzie to około 190 tysięcy złotych. Po rezygnacji z kilku udogodnień (głównie dla pasażerów tylnej kanapy) i lakieru Dragon Skin, możemy zejść do okolic 160 tysięcy, ale dostajemy za to inaczej wyglądający samochód. Jeśli jednak chcecie jeździć szybko, a niekoniecznie zależy Wam na wyposażeniu lub pakiecie Sportline, możecie zdecydować się na Superba napędzanego na 4 łapy i z 280-konną benzyną już od 136 tysięcy złotych. Jak dla mnie – znakomita propozycja.

Jaskrawo żółto-zielony (?) Superb jest swego rodzaju ewenementem w strategii wyznaczonej dla Skody przez VW. Auto bardzo szybkie, wygodne, znakomicie złożone i niedrogie. W zasadzie tylko wnętrze i znaczek na grillu odróżnia je w wyraźny sposób od klasy premium. Dla mnie to przepis na hit, ale nie spodziewałbym się zobaczyć na ulicach wielu Sportline’ów akurat w tym kolorze. Budzi zbyt duże kontrowersje. Ale czerwień lub czerń? Jedno z najlepszych aut za te pieniądze!

 

Cena: od 136 130 zł (2.0 TSI 280 KM) lub od 118 710 zł (Najtańszy Sportline z 1.4 TSI)
Moc testowanego egzemplarza: 280 KM
Napęd: na obie osie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *