octavia scout cover

Skoda Octavia Scout – Test

Octavia Scout była zdecydowanie najfajniejszą Skodą jaką jeździłem do tej pory. Mimo to, za każdym razem schodząc do niej rano czułem lekką irytację. Bynajmniej nie była powodowana wadami auta – po prostu mając do dyspozycji ten samochód, aż żal było nie wyskoczyć na narty. A na to czasu nie miałem.

 

Odmiana Scout, jest bowiem autem, które znakomicie nadaje się na narciarski weekend. Nie chodzi jedynie o zwiększony prześwit – w ciągu tygodnia udało mi się znaleźć wiele cech, które zdają się potwierdzać moją tezę. Wspomnę o nich w dalszej części testu, ale na początek kilka słów o specyfikacji testowego kombi Skody.

Miałem przyjemność jeździć Scoutem z benzynowym silnikiem 1.8 TSI o mocy 180 koni. W połączeniu z 6-stopniowym automatem DSG dawał uczucie przyjemnego wciskania w fotel za każdym razem gdy (po chwili namysłu) następowała redukcja. Duet silnik+skrzynia pracuje całkiem przyzwoicie i jego osiągi są przyzwoite, ale dwusprzęgłowej przekładni do ideału nieco brakuje. W normalnych warunkach moc trafia na oś przednią, a w razie potrzeby napędzany jest również tył. Na zrywanie przyczepności trzeba poczekać do momentu opuszczenia asfaltu lub opadów. Najlepiej śniegu, bo deszcz nie jest jeszcze wystarczającym powodem by zacząć się ślizgać podczas ruszania.

Wyposażenie robi wrażenie, w końcu siedzimy w samochodzie o klasę niższym niż Superb. Tymczasem, we wnętrzu czeka na nas hotspot WiFi, nawigacja z dużym ekranem, tapicerka skórzana z elementami alcantary, podgrzewana przednia szyba, czy duży szklany dach. Oglądając samochód z zewnątrz łatwo zauważyć reflektory ksenonowe (skrętne), radar adaptacyjnego tempomatu i oświetlenie przestrzeni wokół drzwi. Nieźle, długa lista opcji została tu niemal w całości wykorzystana.

Najlepsze jest jednak przed nami – zaczynamy wymieniać powody, które sprawiają, że Scout to auto stworzone do wypadu na narty:

Po pierwsze, Scout ma podwyższony prześwit i 4×4 w standardzie – zawieszone 17 cm nad ziemią kombi nie wjedzie tam gdzie większe SUVy, ale taka wartość wystarczy by nie szorować brzuchem po zmrożonym śniegu. Przyda się podczas szukania ostatnich wolnych miejsc na parkingu pod stokiem.

Po drugie, może się okazać, że zamiast poszukiwań ostatniego wolnego miejsca, dotrzesz pod stok pierwszy i będziesz miał cały plac dla siebie. 1.8 TSI jest na tyle szybkie, że do sprawnego napędzania 1,5-tonowego samochodu wystarcza w 100% – także na autostradzie. Mimo braku siódmego biegu, obroty przy 140 km/h wynoszą mniej więcej 2500 na minutę. Można uznać, że na drogi szybkiego ruchu jest to raczej właściwy samochód.

Po trzecie, ogrzewanie postojowe! Chyba powinienem był o tym wspomnieć na początku, ale opcja ta kosztuje cennikowo 4000 zł więc uznałem, że poczekam do punktu trzeciego. Tak czy inaczej – warto dopłacić do tej opcji. Wsiadanie do nagrzanego auta to wspaniałe uczucie. Wyobraź sobie, że po nartach zajmujesz miejsce w ciepłej kabinie i nie musisz skrobać szyb nawet przy -10 stopniach celsjusza. No i silnik również podziękuje za przygotowanie go do jazdy. Gdy ruszamy z miejsca, wskazówka temperatury chłodziwa jest już powyżej 50 stopni. Rozgrzewanie trwa mniej więcej 15 do 25 minut.

Po czwarte, dzięki temu, że to wciąż kombi, Skoda ma aerodynamikę samochodu, a nie lodówki. Przy autostradowych prędkościach wpływa to ujemnie na ilość hałasu. Ponadto, nadwozie tego typu jest bardziej przyjazne dla użytkowników boksów dachowych. Wyjmowanie i wkładanie nart nie wymaga sięgania tak wysoko.

Aż w końcu, po piąte, chyba najmniej zaskakujące – na wyposażeniu znajduje się worek na narty. Znany i lubiany element wyposażenia jest obecny również w Octavii.

Skoda Octavia Scout

Można patrzeć na Skodę przez pryzmat auta na zimowe wyjazdy, ale jak już wspomniałem, na takowe czasu mi brakło więc jeździłem Scoutem głównie po mieście. Zabrałem go też na autostradę i nie omieszkałem zahaczyć o lekki teren.

W mieście doceniłem naprawdę cichą jazdę, ładnie grający zestaw audio Canton (570W mocy) lecz nieco mniej przyjemnym zaskoczeniem było spalanie. Rozumiem, że to mocny samochód, ale zużycie na poziomie 12 litrów benzyny w gęstym ruchu to przesada. Być może całkowity przebieg samochodu zaledwie 2000 km zawyżył ten wynik? Oby. Średnia z całego testu wyniosła 11,2 l/100 km, a podczas autostradowej jazdy spalanie niemal nie schodziło poniżej 10 litrów na setkę. Najniższy wynik jaki uzyskałem to około 7,2 l/100 km na standardowej trasie „ekonomicznej” (nocna Wisłostrada).

Poza miastem, tak jak wspomniałem, jest cicho, szybko i niezbyt oszczędnie, ale jak prowadzi się podwyższony Scout?

Okazuje się, że nie ma powodu do obaw przed nieco podniesionym zawieszeniem. Jazda jest pewna, daje trochę przyjemności, a przy tym dba o komfort w kabinie. Układ jezdny spisuje się tak samo dobrze na dziurawych nawierzchniach, jak i na autostradzie, niwelując większość nieprzyjemnych drgań. Jego praca jest przyjemnie wytłumiona i jedyne na co można narzekać to nieco zbyt duże przechyły powyżej 80 km/h. Całość jest nastawiona raczej na komfort ale zachowuje się neutralnie nawet gdy zaczynamy drażnić się z samochodem dodając i odejmując gazu w zakręcie. ESP reaguje stopniowo, dając najpierw znać migającą kontrolką, by interweniować dopiero wtedy gdy sytuacja robi się nieciekawa. Miło, że reakcje kontroli trakcji nie są tak brutalne bo z 4×4 i mocnym silnikiem czasem aż się prosi o szybsze wyjście z zakrętu. Co prawda czuć, że auto odpycha się czterema łapami, ale charakterystyka wciąż jest bardziej podsterowna. Nie ma tu nawet śladu zamiatania tyłem.

Układ kierowniczy jest zwyczajnie nudny – nie przenosi zbyt wiele informacji a jego precyzja jest poprawna. Siła wspomagania jest zależna od wybranego trybu jazdy (Eco, Normal, Sport, Off-Road i Individual, w którym ustawiamy wszystko pod siebie)

Od początku tekstu przemierzyliśmy autostrady, miasto byliśmy w kurortach narciarskich, ale to nie koniec. Czas powiedzieć jeszcze kilka słów o tym jak Scout zdobywał sprawności poza asfaltem.

170 milimetrów prześwitu nie imponuje, ale w praktyce wystarcza do pokonania większości polnych dróg. Osłony tu i ówdzie dodają charakteru, jednak najbardziej interesowała mnie sprawność napędu na 4 koła. Nieco bardziej stroma górka w zasięgu wzroku – cel namierzony. Kierujemy się powoli (bo niski profil opon nie nastraja do szybszej jazdy po żwirowej nawierzchni) w stronę ostatecznego testu napędu Scouta. Kąt natarcia ledwie pozwolił na zaatakowanie wzniesienia, ale najważniejsze, że Octavia jest już przednią osią na zboczu. Zatrzymujemy się już czterema kołami na stoku i bez większej zwłoki ruszamy. Suche sprzęgło skrzyni DSG chwilę walczy z nadzwyczajnymi warunkami ale po dodaniu większej ilości gazu Skoda rusza z drobnym uślizgiem przednich kół. Wszystko odbyło się spokojnie, a auto podjechało sprawnie tam gdzie wskazywał kierowca.

Wyposażenie, napęd, silnik – wszystkie te rzeczy w Octavii czynią z niej ciekawy samochód. Technicznie spełnia wymagania większości klientów, zwłaszcza z tak długą listą opcji. Nie dajcie się jednak zwieść wysokiej wersji wyposażenia Octavii. Oszczędności są dostrzegalne również w wersji za około 140 tysięcy złotych (cennikowo).

Ściślej mówiąc, nie brakuje ich we wnętrzu. W drobiazgach nietrudno jest znaleźć miejsca, w których księgowi zrobili swoje. Zaczynając od braku podświetlenia dla lusterek w osłonach przeciwsłonecznych, poprzez twarde wykończenie boczków drzwi, na braku podświetlenia miejsca na nogi kończąc. Boczki drażniły mnie najbardziej, bo o ile z przodu były pokryte częściowo lekko gumowym w dotyku plastikiem, z tyłu skorupa była twarda niczym w Fabii.

Octavia Scout wnętrze

Poza tym, wnętrze daje radę – proporcjonalne, przestronne i, jak to w Skodzie, praktyczne. Jest gdzie odłożyć kubek, drobiazgi no i przede wszystkim telefon. Na smartfona jest przewidziana specjalna, zamykana półka, u dołu konsoli centralnej – koniec z trzymaniem telefonu w cupholderze.

Dla kogo jest w takim razie Scout? Oczywiście dla narciarzy, dla których serie Audi Allroad lub VW Alltrack są zbyt drogie/małe/słabo wyposażone. Ale to już sobie wyjaśniliśmy. Wydaje mi się, że z utrenowionego kombi Skody zadowolone będą osoby, które cenią sobie bezpieczny zapas prześwitu, jednocześnie nie chcąc się wyróżniać i zajmować wyższej pozycji na drodze. Scout nie wyniesie Cię ponad innych użytkowników drogi, a jednocześnie skopie tyłek większości miejskich SUVów i Crossoverów, kiedy najdzie nas ochota na sprint spod świateł. Co więcej, w terenie również nie odpadnie z gry przedwcześnie, dopóki nasze rozumienie słowa „teren” nie jest zaburzone przez posiadanie Jeepa lub Land Rovera.

Główny problem Scouta? Według mnie jest to cena. Oczywiście wydając na samochód ponad 109 tysięcy złotych, dobrze jest mieć 4×4 w standardzie i wyższy prześwit w standardzie, ale uterenowiona konkurencja nie śpi. Chyba, że ktoś uprze się na tę specyficzną klasę auta: podwyższone kombi. Wtedy, Scout wychodzi na cenowe prowadzenie – bo nie jest premium. Ale skoro nie musimy koniecznie siedzieć wyżej od innych, czy fakt nie bycia premium jest jakąkolwiek przeszkodą?

 

Cena: od 109.860 zł
Moc testowanego egzemplarza: 180 KM
Napęd: Na 4 koła

 

Dodaj komentarz