fabia

Skoda Fabia Combi Joy – Test

Biała Fabia III 1.2 TSI Combi – brzmi jak tytuł ogłoszenia sprzedaży auta flotowego? Być może, ale w testowanej wersji Joy, nie będziesz wyglądał na drodze jak przedstawiciel handlowy. Oto test auta, które jest tak popularne, że trudno na jego temat powiedzieć coś nowego.

 

A jednak – spróbuję. Wezmę pod lupę drobiazgi, które są fajne lub przydatne i wspomnę o wkurzających rzeczach. Nie zabraknie także kilku słów o wrażeniach z jazdy i nieco mniej tradycyjnie – poświęcę cały fragment, by opowiedzieć o bagażniku. W końcu to kombi.

Jednak zanim dojdziemy do ogromnego kufra małej Fabii, nie mógłbym wspomnieć o pierwszym pozytywnym zaskoczeniu, jakie czekało na mnie w momencie odbioru auta. Z racji tego, że przyszło mi testować edycję Joy, „moja” Fabia była doposażona w kilka odróżniających ją od firmówek rzeczy. M.in. czujniki parkowania, reflektory z diodowymi światłami do jazdy dziennej i świetna tapicerka z elementami wykonanymi z alcantary. Ten egzemplarz stał dodatkowo na białych felgach, które były chyba jedynym elementem w całym samochodzie, który mógł budzić skojarzenia z rajdówką. Jest więc ok – zawsze miło być pozytywnie zaskoczonym już na starcie.

Nie jest to sugestia, jakoby Škoda musiała cokolwiek nadrabiać. Nie wydaje mi się, żeby w 2016 roku ktoś mógł czuć się źle z racji tego, że jeździ autem czeskiej marki, chyba, że do tej pory poruszał się niemiecką klasą premium, bądź mieszka w londyńskiej dzielnicy Kensington (chociaż wtedy byłaby to swego rodzaju ekstrawagancja). Oczywiście w kilku sprawach Fabia i ogólnie, Skody to jedna półka poniżej Volkswagena. Dobra wiadomość jest taka, że w cenniku również jest nieco bardziej przyjaźnie.

O cenach wspomnę jeszcze na koniec bo chciałbym zacząć opisywać to słynne simply clever i rozwiązaniach, które wspominałem w blogowych artykułach (klik)

W pierwszym dniu jeżdżenia Fabią, rzuciłem się więc do wnętrza, węsząc w poszukiwaniu schowków niczym beagle podczas spaceru po lesie. Oto co znalazłem:

  • niezłych rozmiarów schowek przed pasażerem
  • schowek na okulary w podsufitce
  • podłokietnik przedni ze skrytką
  • miejsca na kubki z przodu, z pojemnikiem na telefon
  • schowek za cupholderami, w głębi tunelu środkowego
  • duże kieszenie w drzwiach przednich
  • z tyłu też spore kieszenie w drzwiach
  • „śmietniczek” z wymiennymi workami foliowymi w drzwiach kierowcy
  • niewielka półka za przednim podłokietnikiem, dla pasażerów tylnej kanapy
  • siateczki po bokach przednich foteli
  • kieszenie na tylnej stronie foteli przednich

Można powiedzieć, że mój apetyt został więc zaspokojony i pierwszy z aspektów sloganu simply clever jest w Fabii obecny.

Mógłbym zrobić podobnej długości listę udogodnień, jakie znajdują się w 530-litrowym bagażniku. Dla niewielkich rodzin, ta liczba może być nawet bardziej ekscytująca niż gdyby widniała na tylnej klapie BMW.

Co zatem skrywa kufer? Sporą półkę, gniazdko 12V, głęboki schowek pod podłogą bagażnika a nawet „płotek” do wydzielenia części przestrzeni na drobiazgi. Ja go nie użyłem i skończyło się to hałasującymi na zakrętach drobiazgami, co słychać (1:46) w poniższym filmie.

Jeżeli nie zamierzasz wozić ludzi w bagażniku, zapewne zainteresuje Cię ilość miejsca przewidzianego dla pasażerów. Teraz nie będę się już zachwycał – z tyłu jest raczej ciasno i wysokie osoby nie będą miały zbyt wiele miejsca na nogi. Na szerokość również bez szału, nad głową już ok (co nie powinno dziwić).

Czy aspekt praktyczny mamy z głowy? Jeśli tak, to czas, by powiedzieć coś o prowadzeniu. Fabia nie jest gokartem, nawet na oponach o szerokości 215 mm (na takich była testowana). Nie jeździ się nią źle, ale zawieszenie nastawione jest raczej na wygodę, co wydaje się być naturalnym wyborem dla popularnego auta z segmentu B. Układ kierowniczy jest bardzo lekki i nie przekazuje kierowcy zbyt wielu informacji o tym co się dzieje z samochodem, ale przynajmniej precyzja jest na niezłym poziomie. Kierownica dobrze leży w dłoniach i jest obszyta bardzo fajną skórą – niby niewiele, a poprawia odczucia z jazdy!


Zobacz także: Subaru Outback 3.6 – Test


Praca układu jezdnego jest raczej przewidywalna, choć całość jest czuła na operowanie gazem. Odpuszczenie go w zakręcie przy większej prędkości, to niemal pewny uślizg tylnej osi. Niewielki i dający się kontrolować, ale zawsze – uślizg. Na szczęście jest to jedyna cecha, która sprawia, że Fabia nie jest do końca neutralna. Zaletą jest niemal kompletna niepodatność na podsterowność nawet przy mocniej wciśniętym gazie. Dzięki lekkiemu przodowi i szerokim oponom, można zacieśniać skręt bez obaw o niespodzianki związane z wyjeżdżającym na zewnątrz przodem. Trakcja jest także niezła podczas ruszania, a ASR pozwala na dość dynamiczne ruchy, na tyle na ile dynamiczne może być 1.2 TSI.

A może jednak jest dynamiczne? Fabia nie jest ciężka a silnik w obecnej generacji to dopracowywana od kilku lat jednostka. Osiąga co prawda jedynie 90 koni mechanicznych, ale w codziennej jeździe jest naprawdę nieźle. Elastyczność wydaje się być na poziomie większych motorów, a skrzynia biegów wykorzystuje moment obrotowy w rozsądny sposób, długimi, dobrze dobranymi przełożeniami, które zazwyczaj wchodzą z przyjemnym odczuciem precyzyjnego lewarka. Spodobał mi się długi piąty bieg, który z powodzeniem mógłby pełnić rolę szóstki w niejednym małym samochodzie. Przy 140 km/h obroty silnika to około 3150 na minutę. Przy okazji, 140 km/h to najwyższa komfortowa prędkość do jazdy. Powyżej robi się nieco głośno.

Obowiązkowo w przypadku takiego samochodu warto napisać jeszcze jakie spalanie wyszło w trakcie testu. Korki, duży ruch – 7,5-7,8 l/100 km, autostrada 7 l/100 km, cykl mieszany nawet 4,5 l/100 km lub, przy założeniu większego udziału miejskiej jazdy, około 5,5-6 l/100 km.

Fabia, choć nie jeździ źle, sporo radości daje i tak na postoju. Radości – bo w stosunku do ceny oferuje kilka rozwiązań, które na tle konkurencji prezentują bardzo wysoki poziom. Jedną z nich jest system multimedialny a raczej radio zintegrowane z komputerem pokładowym, które wyświetla na dużym, dotykowym ekranie sporo informacji i pozwala na ustawienie pod swoje upodobania detali takich jak poziom, do jakiego ma zostać wyciszone radio po wrzuceniu biegu wstecznego (wszak wiadomo, że dźwięki potrafią zasłaniać obraz przy cofaniu) lub to, czy wycieraczka tylna ma się automatycznie włączać podczas cofania w deszczu. Wiem – ta wycieraczka jest dostępna w niemal wszystkich nowych autach, ale w jak wielu z nich można dostosowywać te wszystkie rzeczy pod siebie?

Jakość samego dźwięku generowanego przez zestaw audio jest niezła, chociaż przy głośniejszym słuchaniu daje o sobie znać kompletnie nie wygłuszony boczek drzwi. Całe drzwi wpadają w wibracje i może to być komplement dla dobrych fabrycznych głośników lub krytyka oszczędności na wykończeniu.

Bardziej skłaniam się ku temu drugiemu, bo Fabia niestety nie oferuje pasażerom zbyt wiele miękkich tworzyw. Są na wszystkich trzech przednich podłokietnikach i to tyle. Całkiem ładnie i prosto narysowana deska rozdzielcza, jest twarda jak kamień i sprawia wrażenie odpornej na akty wandalizmu (co nie jest wykluczone jeśli będziemy wozić dzieci). Jakościowo mogłoby być lepiej, pomijając wspomnianą już świetnie wykończoną kierownicę. Być może Skoda szuka oszczędności w dobrych miejscach, bo z tych wszystkich elementów stały kontakt mamy właśnie ze skórzanym wieńcem kierownicy.

SONY DSC

Żegnając się z Fabią, uświadomiłem sobie, że nie zżyłem się z nią specjalnie, ale brałbym ją pod uwagę gdybym potrzebował niedrogiego i praktycznego kombi. Patrząc przez pryzmat tego, że 1.2 TSI 90 koni to drugi od dołu silnik w cenniku, Fabia oferuje w swojej cenie dość sporo. Dokładając do tego niezwykle długą listę opcji i konfiguracji jakie możemy zamówić, warto zabrać ją na jazdę testową by samemu sprawdzić czy Škoda jest warta pieniędzy. Nie jest to auto bez wad i mógłbym wskazać kilka irytujących rzeczy, (po wyłączeniu silnika nie da się na przykład domknąć szyb) ale to chyba za mało, żeby uznać, że Fabia nie jest poprawna.

W tym samochodzie czuć Volkswagena – to dobrze, bo decydując się na Škodę mamy dostęp do rozwiązań dopracowanych i gotowych na „codzienne życie”, od ilości schowków poczynając na bardziej technicznych a nawet software’owych rozwiązaniach kończąc. Chyba taka właśnie powinna być Škoda?

 

Cena: od 48 150 zł
Moc testowanego egzemplarza: 90 KM
Napęd: Na przednią oś

 

 

Jedna myśl na temat “Skoda Fabia Combi Joy – Test

Dodaj komentarz