Renault Megane GT – Test

MeganeGT_cover

Bez przydługiego wstępu – Renault Megane GT to moim zdaniem jedno z najlepszych obecnie dostępnych francuskich aut. Choć do ideału brakuje kilku istotnych rzeczy, warto się mu przyjrzeć jeśli interesuje Was nowy warm-hatch.

 

Do hot-hatcha sporo brakuje.

Nie tyle samego przyspieszenia czy mocy, co charakteru. Renault Megane GT nie jest pozbawione osobowości. Co więcej, wzbudza ona sympatię. Ale by konkurować z topowym sortem hatchbacków, potrzebne jest więcej. Tym samym chciałbym zaprosić do wspólnego oczekiwania na Megane R.S.

renault megane GT

W ramach wstępu wyszło mi trochę zakończenie, ale zostańcie ze mną, bo w tym tekście wyjaśnię dlaczego brałbym pod uwagę zakup Megane GT i powiem o kwestiach, których nie przełknąłbym w aucie o sportowym zacięciu. To na tym skupię się najmocniej, bo o wykończeniu, jakości i innych niekoniecznie emocjonujących sprawach można napisać krótko i zwięźle – jest bardzo dobrze. Meganka jest wyjątkowo dobrze złożonym autem, materiały są jak na tę klasę bardzo przyjemne, a pod względami praktycznymi również mało co można tu zarzucić. Tak trzymać.

Macanie plastików mamy już za sobą. Szybko poszło. Teraz czas na jazdę. Tu również jest fajnie, choć obraz Megane jako auta dobrze jeżdżącego nie pozostaje w ostatecznym rozrachunku bez skazy.

Zacznijmy od jednostki napędowej. Renault jakiś czas temu zerwało z tradycją pakowania relatywnie sporych silników do aut, które zdobi oznaczenie Renault Sport.

Cofnijmy się kilka lat (no dobra, konkretnie to 10) wstecz. Małe Clio w sportowych odmianach mogło mieć pod maską silnik 1.6 lub 2.0 (dziś 1.2 lub 1.6), a dla charakternych wersji Megane dostępny był w zasadzie tylko 2.0 (dziś jest to 1.6 i należy się go prawdopodobnie spodziewać również dla R.S.). Ogólnie na downsizing staram się nie narzekać i dla Megane nie robię wyjątku. Jest dobrze – auto zbiera się bardzo zadowalająco. Mogłoby odrobinę lepiej ciągnąć po przekroczeniu 5000 obrotów, ale z automatem nie jest to wielki problem bo i tak frajdy z przeciągania biegów na czerwone pole tu nie uświadczysz. 205-konny silnik ma jednak jeszcze jeden problem. Nie brzmi. Totalnie, kompletnie nie brzmi, a jedyny „gang” jaki dochodzi do uszu kierowcy to ten emitowany z sygnowanych przez Bose głośników. Dźwięk jest symulowany i słychać to niemal od razu. Przypomina mi trochę odgłosy pojazdów z Test Drive Unlimited. Graliście? Jeśli tak, to być może pamiętacie charakterystyczny dźwięk samochodów w tej grze.

Skrzynia – dwusprzęgłowa, nieco szarpiąca przy niskich prędkościach i raczej szybka. Łopatki są, ale przyjemność z ich używania będzie ograniczona, bo biegi są szalenie krótkie. Gdyby w ten sposób zestopniować manuala to szybkie przyspieszenia byłyby zbyt skokowe i męczące. W przypadku EDC sprawdza się to jednak nieźle, a jazda wydaje się przez to dynamiczniejsza. Setkę osiągamy na czwartym biegu. Jak w dieslu.

Tak jak w testowanym wcześniej Talismanie, Megane GT ma system czterech kół skrętnych – 4control. W kompaktowym Renault jest on dostępny tylko dla wersji GT, co pozwala przypuszczać, że przyda się on bardziej w szybkich łukach niż podczas weekendowej przejażdżki po zakupy. Jego działanie czuć całkiem wyraźnie i nie wiem na ile jest to obiektywne stwierdzenie, ale zdaje się, że Meganka prowadzi się dzięki niemu nieco lepiej. Szybkie zakręty dają w tym aucie dużo frajdy. Nie tylko 4control, ale i zawieszenie oraz układ kierowniczy robią wszystko żeby auto dawało radość z każdym pokonanym zakrętem. Samochód daje się prowadzić bardzo precyzyjnie, a dzięki sztywnemu zawieszeniu o zgubienie trakcji jest tu naprawdę trudno. Zobaczcie film z jazdy, nagrywany na mokrym asfalcie i przy ledwie kilku stopniach powyżej zera.

1:0 dla sportowego prowadzenia – komfort jest tu na drugim miejscu i w sumie… szkoda.

GT to nie hot-hatch, a jedynie nieco szybsze daily do miasta i w trasy. Mógłby zapewniać pasażerom nieco więcej spokoju wtedy, gdy zapuszczamy się w rejony pełne dziur, studzienek i progów zwalniających.

Układ hamulcowy to zdecydowanie jedna ze słabszych stron Megane. Przegrzewa się dość szybko i zaczyna „huczeć” już po pierwszym mocnym hamowaniu ze 100 km/h, a przecież w takim aucie potrzeby mogą być nieco większe.

We wnętrzu poza genialnymi, niebieskimi akcentami znajdują się równie genialne fotele. Piekielnie dobrze podpierają ciało w zakrętach, świetnie wyglądają, a podczas dłuższej jazdy nie męczą. Jeśli Renault postanowi wsadzić te same pół-kubełki do odmiany R.S. to wstydu na pewno nie będzie.

Na koniec informacja dla tych, którzy są realnie zainteresowani zakupem – 205 KM ma raczej umiarkowany apetyt na paliwo. W mieście zmieścicie się w 10-10,5 litrach na setkę, a w trasie spokojnie zejdziecie w okolice 7. Przypominam, że to benzynowy silnik. Jak dla mnie może być.

Tak jak pisałem wcześniej, podstawowa sportowa odmiana czyli GT, dobrze nada się na co dzień i pod kątem takiej jazdy należy ją rozpatrywać.

Nie jako sportowe auto, tylko jako naprawdę szybkiego hatchbacka. Określić jego styl ostentacyjnym to trochę zbyt wiele, ale zachowawczy z pewnością nie jest. Swoim wyglądem Megane, zdaje się obiecywać nieco więcej niż rzeczywiście potrafi, jednak trudno byłoby powiedzieć, że zawodzi gdy przyjdzie nam pojeździć nieco szybciej. Ale dla własnego dobra, nie wchodźcie w pojedynki ze poważniejszym towarzystwem takim jak Focusy RS czy Golfy R. Takie pojedynki zostawcie Megane R.S. które, mam nadzieję, pojawi się już niedługo.

 

Cena: od 104 400 zł (podstawowe Megane od 59 900 zł)
Moc testowanego egzemplarza: 205 KM
Napęd: Na przednią oś

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *