Renault Clio RS Trophy – Test

clio rs test

Emblemat Renault Sport zawsze świetnie się mi się kojarzył.

Ma nieco dłuższą historię niż fordowskie ST, czy oplowskie OPC. W ogóle, Renault Sport Techonologies zostało założone w roku 1976, a więc wtedy, gdy na rynku pojawił się pierwszy Golf GTI. Miejskie wozidła przerobione na zabójczą broń do walki na torze i na ulicy. A do tego niezbyt ostentacyjne i dyskretnie ukrywające ogromny potencjał. Któż z nas nie marzył o przejażdżce Clio V6? Ale schodząc na ziemię – tak, Clio RS zawsze miało to coś, co mnie przyciągało.

Renault_Clio_RS_14

Kilka lat później nadeszły szybkie Fiesty ST z doładowanymi silnikami, na horyzoncie zamajaczyło 170-konne Mito QV od Alfy i rozsądnie wyceniona, szybka Ibiza Cupra. Wszystkie powyższe auta miały mniejsze, doładowane silniki i (w większości) automatyczne skrzynie biegów. Clio pozostało chyba najbardziej bezwzględnym i surowym mini hot hatchem na rynku.

Renault_Clio_RS_15

Super sprawa, prawda? Niestety nie dla wszystkich. Po premierze Clio obecnej generacji, Renault postanowiło nie zwlekać, i tak oto postanowiono, że nowe Clio RS będzie napędzane turbodoładowanym silnikiem benzynowym, a moc będzie przenoszona przy pomocy automatycznej skrzyni EDC, znanej z innych modeli francuskiego producenta.

Renault_Clio_RS_12

Nie ma co jednak osądzać przedwcześnie. Silnik to 1.6-litrowa (a więc nie taka znów mała) jednostka, a EDC ma za zadanie zmieniać biegi z prędkością światła. No, prawie.

Do rzeczy – jak jeździło mi się Clio RS?

Zdecydowanie czuć, że Clio to niewielkie auto. Układ jezdny nie jest tak dojrzały jak w większych hot hatchach. Oczywiście, nie brakuje twardości, samochód nie wie co to znaczy nurkować przy hamowaniu, nie podpiera się lusterkami nawet w najszybszych łukach. Jest naprawdę fajnie, dopóki nawierzchnia jest równa. Gokart, po prostu. Tam gdzie zaczynają się dziury, tam Clio robi się nerwowe jak francuz na widok niedopieczonej bagietki. Trzeba trochę z nim powalczyć, ale z drugiej strony… może to taki duch surowego poprzednika?

Renault_Clio_RS_17

Małemu francuzowi, pod względem kultury, bliżej jest chyba do Abartha 595, niż do swojego poprzednika. Też jest krzykliwy, jeszcze nim odpalisz silnik opowiada Ci jak to razem wygracie każdy wyścig, ale potem okazuje się, że błyszczy tylko w idealnych dla siebie warunkach. Ma kopa, przyspiesza znakomicie, ale łapie zadyszkę gdy będzie trzeba pokonywać kilometry z dala od toru, w „prawdziwym” świecie. Nie ma na przykład mechanicznej szpery, a jedynie elektroniczny odpowiednik wykorzystujący układ hamulcowy. Działa to nieźle, ale na pewno nie zaszkodziłoby tu zastosować jakiegoś sprawdzonego, mechanicznego rozwiązania.

Renault_Clio_RS_2

Na zakrętach jest więc dobrze, dopóki nie spadnie deszcz, lub nie wjedziecie na dziurawą drogę. Trzymanie jest doskonałe, dość czułe na to czy dodajemy gazu czy muskamy hamulec. Cieszy dobre czucie samochodu i pełna kontrola nad tym czy, kiedy i jaki poślizg wystąpi. Pod tym względem inżynierowie RST wykonali naprawdę dobrą robotę.

Clio RS Trophy jest droższe od „zwykłego” RS o 6500 zł. Przy cenie oscylującej w okolicach 100 tysięcy, zdecydowanie warto szarpnąć się na dodatki, które oferuje Trophy. Nie jest to wygórowana cena za układ wydechowy Akrapovič, bardziej sportowo nastawione zawieszenie i pakiet stylistyczny.

Silnik i skrzynia

Silnik wkręca się wysoko, ma stosunkowo niewielką turbodziurę, a dzięki wydechowi Akrapoviča (w testowanej odmianie Trophy) nawet przyjemnie gada. Chociaż mam wrażenie, że konkurenci brzmią nieco lepiej. Tu z kolei możecie się spodziewać wielu strzałów z wydechu. A raczej dźwięków, które przypominają produkcję dużych ilości popcornu z wykorzystaniem reaktora jądrowego. Podczas zmian biegów i po odpuszczeniu gazu jest czego posłuchać.

Renault_Clio_RS_3

225 KM i 260 Nm. Takimi wartościami może się pochwalić Clio RS Trophy. Moment dostępny jest od 2000 obrotów na minutę, i chyba go nie brakuje zważywszy na przedni napęd i niewielką masę auta. Co do mocy – Clio jest jednym z najmocniejszych graczy w segmencie. Schodząca z rynku Fiesta ST osiągała do 200 KM (ST200). Podobnie ma się sprawa z (również schodzącymi generacjami) Ibizą Cupra i Polo GTI. Tak naprawdę konkurencyjnym autem do zamówienia do produkcji jest teraz chyba tylko rodak testowanego Renault, czyli 208-konny 208 GTI. Według danych, do setki przyspiesza on nawet o 0,1 sekundy szybciej od Clio, ale ma na pokładzie manualną skrzynię. Powodzenia w powtarzalnym osiąganiu tego wyniku w drogowych warunkach. Poza tym 208 GTI po prostu ma inny charakter. Mniej sportowy i już.

Miałem okazję pojeździć jakiś czas temu 208 GTI. To całkiem fajne auto i z 208-konnym silnikiem przyzwoicie się zbiera. Ale przy Clio RS wygląda jak ledwo usportowiona wersja zwyczajnego miejskiego samochodu. To dwie różne bajki, a każda ma swoich zwolenników. Ja wybrałbym Clio.

Renault_Clio_RS_20

Nigdy nie byłem fanem dwusprzęgłówki EDC. Ta skrzynia miewa problemy z płynnością jazdy, nie działa tak zgrabnie jak najlepsze DSG. Ale w Clio, co było dla mnie niemałym zaskoczeniem, naprawdę świetnie się sprawdza. Nie mówię, że nie przydałoby się mieć do wyboru manuala, ale nie brakowało mi go niemal wcale. Szybkie zmiany biegów, trafna preselekcja przełożeń – dla mnie, EDC w Clio R.S. jest ok. W trybie Race naprawdę dobrze sprawdza się również podczas manualnych zmian za pomocą dużych łopatek i, co ciekawe, przestaje pełzać, by nie przegrzewać sprzęgła, np. po zjeździe do boksu. Mały, wyścigowy detal.

Renault_Clio_RS_9

Spalanie – muszę o nim wspominać? Dla formalności – 11 litrów w mieście nie jest niczym niezwykłym. Przy spokojnej jeździe zejdziecie do 9, na trasie nawet do 6,5 na setkę.

Renault_Clio_RS_16

Clio RS nie można odmówić stylu

Zdecydowanie nie jest to auto tak dyskretne jak poprzednik. Oczywiście, poprzednia generacja również stroszyła pióra spoilerem tu i ówdzie, czy nieco poszerzonymi błotnkami. Tu mamy do tego agresywnie narysowany przedni zderzak, na którym znajdują się lampy przeciwmgielne o świetnym wzorze wyścigowej szachownicy. Listwy progowe również noszą emblemat Trophy, a czarne felgi kontrastują z czerwonym lakierem. Swoją drogą bardzo ładnym, ale nie tak fajnym jak żółty, który lepiej pasuje do Clio.

Renault_Clio_RS_7

We wnętrzu znajdziecie czerwone pasy, liczne emblematy RS i Renault Sport (będące rozwinięciem skrótu – R.S.) sporo czerwonej nitki i kierownicę obszytą perforowaną skórą. Doskonałe fotele sprawiają, że z czystym sumieniem mogę powiedzieć – więcej mi nie trzeba.

Renault_Clio_RS_8

System multimedialny to dobrze znany R-Link. Dla jednych utrapienie, dla drugich (m.in. dla mnie) całkiem przyzwoita platforma. Naprawdę, nie ma co narzekać. Co prawda wraz z premierą nowej Fiesty czy Ibizy nieco się zestarzał, ale poza mało intuicyjną obsługą, nie mam co do niego zastrzeżeń.

Renault_Clio_RS_10

W odmianie RS jest dodatkowo wyposażony w aplikację RS Drive, która jest po prostu skarbnicą wiedzy na temat tego co dzieje się w danym momencie z samochodem. Temperatura sprzęgła? Proszę bardzo. Ciśnienie oleju? Zmierzone. Informacje o preselekcji biegu? Obecne. Wykres przeciążeń? Gotowy do akcji.

Renault_Clio_RS_11

Godny następca?

Z pewnością gadżeciarski następca. Ale nie jest zły. Tylko trochę drogi i mógłby odrobinę lepiej radzić sobie ze słabą nawierzchnią czy warunkami. Ale do tego musi jeszcze dojrzeć. Szkoda, że zważając na tak duże doświadczenie Renault Sport Technologie nie udało się wyeliminować tych kilku wad. Jest jeszcze pole do popisu, aż miło pomyśleć jak może wyglądać kolejna generacja małego, francuskiego hot hatcha.

Cena: 99 400 zł
Moc testowanego egzemplarza: 220 KM
Napęd: na przednią oś

Renault_Clio_RS_4

Renault_Clio_RS_6

Renault_Clio_RS_18

Renault_Clio_RS_13

Renault_Clio_RS_5

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *