Najbardziej niedoceniane samochody

kizashirexton

Pisanie o sprzedażowych hitach jest dość proste – można sprowadzić to do przeglądania tabelek ze statystykami sprzedaży, następnie ubrania ich w słowa i po niedługim czasie materiał jest gotowy.

 

Sprawa nieco się komplikuje gdy chcesz stworzyć tekst o samochodach, które być może są ładne, być może mają sporo zalet i nawet nie sprzedają się tak bardzo źle – ale są wyjątkowo niedocenianymi autami. Za każdym z nich stoi jakaś historia, powód dla którego były szybko wycofywane z salonów, lub w skrajnych przypadkach, szydzi się z nich do dziś.

Oto subiektywne zestawienie sześciu najbardziej niedocenianych, współczesnych samochodów.

6. Suzuki Kizashi

suzuki kizashi przód

W przypadku tego auta, które swoimi gabarytami i charakterem, robiło szpagat między segmentami C i D, problemem mógł być fakt, że ludzie po prostu nie wiedzieli gdzie w ogóle można w Polsce kupić Suzuki. 

Kizashi, sprzedawane przez zaledwie 3 lata w USA i 4 lata w Europie, miało bowiem kilka atrybutów, które przy większym zaangażowaniu (?), lepszym marketingu (?) można by fantastycznie sprzedać. Był napędzany 2.4 litrowym, wolnossącym i niezbyt wysilonym silnikiem benzynowym, można go było mieć z napędem na 4 koła i, jak na standardy Suzuki, nie był brzydki.

suzuki kizashi tył

Ceny były dość wysokie, lecz nie zaporowe. 129 tysięcy złotych kosztowała wersja z automatyczną skrzynią biegów, 4×4 oraz wyposażeniem na niezłym poziomie, wliczając w to ponad 400 watowy zestaw audio Rockford Fosgate. Posiadacze Outlanderów wiedzą, że to przyzwoity system.

Kizashi prowadzi się całkiem zwinnie, i jeśli wierzyć zapewnieniom właścicieli, nie jest to auto zmuszające do częstego odwiedzania serwisu. Szkoda, że wypadło z oferty, bo gama modelowa Suzuki jest teraz przeraźliwie nudna. I wąska.

5. SsangYong Rexton

541580

SsangYong-owi jako marce, bardzo źle zrobiły tak naprawdę dwie rzeczy. Nazwa, kojarząca się z chińskim badziewiem, i Rodius – model, który wygląda tak szpetnie, że miałbym kłopot z zaufaniem jego właścicielowi. (jeśli naprawdę nie wiesz jak wygląda, kliknij tutaj [18+])

Rexton również nie jest najpiękniejszym samochodem, ale zdecydowanie należy pod względem wizualnym do innej ligi.

Do innej ligi niż większości osób się wydaje, należą również podzespoły tego auta. SsangYong już 25 lat temu nawiązał współpracę z Daimler-Benz. Efektem tej współpracy było pakowanie kluczowych podzespołów prosto ze starszych generacji modeli Mercedesa, praktycznie do każdego modelu koreańskiego producenta.

[wp_ad_camp_2]

Rexton dzielił bardzo wiele części z Mercedesem klasy M, m.in. 5 cylindrowe diesle a w początkowych latach produkcji również automatyczne, 5 stopniowe skrzynie biegów z reduktorem. Taktyka montowania starszych, sprawdzonych podzespołów daje gwarancję, że auto o tak egzotycznej nazwie, nie jest do końca takim kotem w worku, jakim początkowo może się wydawać.

Napęd 4×4 zależnie od wersji mógł być stały lub dołączany pneumatycznie. Ponadto, kąty natarcia i zejścia Rextona sprawiały, że nieźle radził sobie w terenie.

4. Toyota GT86/Subaru BRZ

2016_brz_key_safety_05

Nie ma sensu tłumaczyć jakim samochodem i dla kogo tak naprawdę jest BRZ/GT86. Mówienie, że ludzie nie zrozumieli idei sportowego auta dającego przede wszystkim radość z jazdy to sprowadzanie wszystkiego do winy klientów. Przypomina to próby tłumaczenia niefortunnych słów Janusza Korwin-Mikkego.

Jest jednak faktem, że wiele osób nie docenia tego auta, a zasługuje ono na uznanie, z kilku powodów.

Japońska kooperacja to jedno z najciekawszych przedsięwzięć ostatnich lat, biorąc pod uwagę, że najpopularniejsze, opracowywane wspólnie modele w Europie to Fiat Sedici/Suzuki SX4 albo Peugeot 301/Citroen C-Elysee. W przypadku BRZ i GT86, obie firmy spisały się na medal i tak naprawdę auto nie przypomina innych modeli ani Toyoty, ani Subaru.

OZ-Felgen_auf_Toyota_GT86

Prowadzenie tego coupe to temat na osobny wpis, faktem jest jednak, że frajda z jazdy tymi autami to rzecz ponadprzeciętna. BRZ/GT86 wydaje się być świetną alternatywą, jeśli chcesz pozamiatać tyłem, ale Miata jest dla Ciebie zbyt mało poważna. Albo gdy się do niej nie mieścisz.

Czemu auto jest wg mnie niedoceniane? Bo ludzie skupiają się na zaledwie 200 koniach mocy (co nie przekłada się na widowiskowe czasy do setki) oraz na skąpym wyposażeniu.

To NIE jest auto na co dzień, to NIE jest auto, które ma konkurować z Golfem R, albo sugerując się płytkimi tekstami w reklamach „przekraczać granice”. To auto, do którego pakuje się komplet slicków i jedzie na tor, dla czystej zabawy. Niestety nie w tych kategoriach jest oceniane. A może to przez brak torów w Polsce?

3. Renault Laguna (od 2007 roku)

renault-laguna-berline-GM-04_w964_h542_rac

Zaczyna robić się kontrowersyjnie? Podium otwiera francuskie auto, które przez dominację Passata i stereotypy, jest w swoim segmencie niemalże pogardzane.

Od 2007 roku, czyli od wejścia na rynek trzeciej generacji, kupujący bagatelizują Lagunę całkiem niesłusznie. Pomijając przygody z niektórymi silnikami diesla, Laguna to całkiem udane auto, za którym ciągnie się jednak smród problemów z elektroniką, spowodowany (bez ironii) okropnymi historiami, jakie napisała niejedna Laguna II phase 1.

Laguna III, to jednak inna historia.

Za co lubię ten samochód? Za opcjonalny system 4 control – układ 4 kół skrętnych, który istotnie wpływa na prowadzenie (a na dodatek jest prawie zupełnie pozbawiony elektroniki – czysta mechanika), za odmianę Coupe, która jest piękna i za wyposażenie, które, w odniesieniu do ceny, prezentuje się znakomicie. Dodatkowo na rynku wtórnym nie jest trudno o zadbany egzemplarz, a ich ceny bywają śmiesznie niskie – powodowane jest to właśnie stereotypami.

Dla wielu ludzi, w wyborze używanego auta z segmentu D, liczą się tylko Passat i Mondeo. Doceńcie wreszcie tę Lagunę i nie bójcie się jej.

2. Volkswagen Pheaton

VW_Phaeton_20090712_front

Uważacie, że sprzedaż samochodu, który jest nafaszerowany nowatorskimi rozwiązaniami, ultra komfortowy, doskonale wykończony i atrakcyjnie wyceniony, to bułka z masłem?

Volkswagen przekonał się, że wcale tak nie jest. Cały trud i pieniądze włożone w Pheatona zniweczył znaczek na pokaźnym grillu, obwieszczający wszystkim dookoła, że ta ponad 5 metrowa limuzyna to „auto dla ludu”.

Dopiero co (18.03.2016) zakończona produkcja trwała całkiem długo, bo od 2002 roku. Pheaton, wzorem innych Volkswagenów na rynku wtórnym, zdążył nawet zyskać wyjątkowo bolesny dla uszu przydomek. Pieszczotliwie nazywany przez handlarzy Pejtonem, Pheaton miał wszystko czego mógłby chcieć od niego prezes banku czy inna ważna osoba jeżdżąca przeważnie na tylnym siedzeniu. Wszystko, oprócz jednego z 3, w porywach do 4 logotypów, pożądanych w tej klasie najbardziej.

1. Fiat Multipla

Fiat_Multipla_silver_front

Tak, dobrze widzicie. Multipla zajmuje pierwsze miejsce w rankingu innym, niż ranking brzydoty.

Historia multipli z portfolio Fiata, zaczyna się dużo wcześniej niż się powszechnie uważa, czyli od modelu 600 Multipla, z lat 60 XX wieku. Poprzednik multipli jaką znamy, miał być samochodem przeznaczonym na taksówki i to chyba jedyne podobieństwo jakie można dostrzec między starą a nową multiplą.

1960_Fiat_600_Multipla_-_red_white_-_fvr_(4637764532)

Wracając jednak do naszego uroczego bohatera dzisiejszego zestawienia…

Historia Multipli, zaprezentowanej pod koniec lat 90 przypomina trochę sytuację, gdy w towarzystwie powiesz jakiś dobry dowcip, który w gwarze i hałasie umyka uwadze innych, tylko po to aby wywołać salwę śmiechu gdy chwilę później opowie go ktoś inny – gdyby nie to, że Multipli sprzedało się całkiem sporo, Fiat musiałby czuć się fatalnie, gdy w 2004 roku zakończył jej produkcję, a na rynek weszła Honda FR-V z takim samym układem siedzeń i podobnym pomysłem na samochód. FR-V został jednak narysowany w taki sposób, że nikt z niego nie szydzi a jego kierowcy nie są skazani na społeczne odrzucenie.

[wp_ad_camp_2]

Co jeszcze mógłbym powiedzieć o tym samochodzie? Sam nie wiem. To dobry, praktyczny wóz dla ludzi, którzy nie wiedzą co to Top Gear i nie mają najmniejszych oczekiwań związanych z własnym wizerunkiem na drodze. Jest niesamowicie przestronny, praktyczny, a widoczność ze środka kabiny sprawia, że można z tego samochodu patrolować okolicę. Dodatkowo montowano w nim dobre, proste i niezawodne silniki. Specyficzna klientela sprawiała, że egzemplarze na rynku wtórnym były mało zużyte i miały niewielkie przebiegi. Po racjonalnej kalkulacji ten samochód ma o wiele większy sens, niż początkowo na to wygląda.

 

Tym poważnym podsumowaniem kończymy dzisiejsze zestawienie. Może wam przychodzi do głowy jeszcze jakiś niedoceniany samochód?

4 komentarzy do “Najbardziej niedoceniane samochody

  1. Nasz Prezes miał Phaetona. Auto więcej stało w serwisie niż pod firmą. Opiekun floty mówił, że rocznie więcej wydawali na serwis niż był wart.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *