Mitsubishi Outlander – 3 tysiące kilometrów testu

outlander_txt

Zrobimy nieco dłuższy dystans niż typowe 600-700 km.

Takie założenie poczyniłem rezerwując Outlandera na 15-dniowy test. Zamierzałem przejechać nim Polskę wzdłuż i wszerz, całkiem dosłownie.

Outlander_Calligraphy

Tak się też stało, a towarzyszem podróży został Outlander w wersji Calligraphy, z 2-litrowym, benzynowym silnikiem. Napęd to oczywiście AWD, a zmianą biegów zajmowała się… stop. Jaką zmianą biegów? Tu jest CVT. Bezstopniowa przekładnia z łopatkami pod kierownicą (które pełnią funkcje raczej ozdobne. Ale o tym później).

Mitsubishi_Outlander_9

Jakie jest to Calligraphy (i co to w ogóle jest)?

Jest to pakiet stylistyczny, który zależnie od zasobności Waszego portfela, może wzbogacić Outlandera o kilka eleganckich elementów wnętrza. Pełny zestaw obejmuje obszycie deski rozdzielczej Alcantarą. Całej deski, jak w rajdówce. Ponadto boczki drzwi, tapicerka foteli, kierownica otrzymują specjalne skórzane obicia. Czerwona nitka podkreśla całość, a w miejsce fabrycznego centrum infomediów montowana jest stacja Alpine obsługująca znakomity system audio Rockford Fosgate. Warto wspomnieć, że stacja już tak znakomita nie jest, tzn. po prostu działa dość leniwie. Na plus – wyjątkowo rozwinięte możliwości konfigurowania brzmienia dźwięku.

Mitsubishi_Outlander_18

Sami oceńcie jak prezentuje się Calligraphy. Mi się bardzo podoba. Wprowadza nieco elegancji do wnętrza Outlandera i po prostu wydaje się być wysokiej jakości wykończeniem.

Mitsubishi_Outlander_17

Ruszamy w trasę

Podczas dwóch tygodni tułaczki tu i tam odwiedziłem Półwysep Helski, Łebę, Sopot, Wrocław + Góry Sowie, Kraków i Lublin. A startowałem z Warszawy, co łącznie daje 8 lokalizacji.

Mitsubishi_Outlander_20

Trasy. To po krajówkach i autostradach miałem okazję przejechać Outlanderem najwięcej. Jak nadaje się do tego konfiguracja, którą testowałem?

Mitsubishi_Outlander_34

Połączenie wolnossącego, dwulitrowego silnika z CVT powinno pasować wziętym szachistom. No dobra, może nieco ponad 11 sekund do setki nie jest aż tak złym wynikiem, ale mówimy o samochodzie, który zdolny jest zabierać 7 osób na pokład. Jechałem z kompletem pasażerów w mieście i Mitsubishi musiało się bardzo wysilać. Poza tym, CVT robi swoje i wszystko wydaje się tu odbywać w zwolnionym tempie. Outlander nie lubi gwałtownych przyspieszeń. Cichutko i kulturalnie nabiera prędkości, gdy delikatnie traktujemy gaz. Nie ma jednak litości, gdy zachce nam się pojeździć szybciej.

Mitsubishi_Outlander_7

Nie ma tego złego. Wystarczy zmienić nastawienie (bądź wybrać model z 2.2-litrowym dieslem i klasycznym automatem) i planować jazdę po autostradzie. Wtedy Mitsubishi odwdzięczy się niskimi obrotami i spokojem podczas jazdy. Generalnie, w kwestii wygody podróżowania jest tu bardzo dobrze. Komfortowe fotele, znakomicie tłumiące nierówności zawieszenie i cisza, aż do prędkości legalnych tylko na Niemieckich autostradach.

Mitsubishi_Outlander_29

Mitsubishi wydaje się być prostym autem

I wiele wskazuje na to, że rzeczywiście takie jest. Silnik 2.0 150 KM, prosta przekładnia bezstopniowa, skuteczne AWD, brak zbędnych bajerów, może poza wymienionym wyżej audio, które takie zbędne znowu nie jest. Ma to wiele zalet dla potencjalnego klienta, bo w dobie downsizingu Outlander to prawdziwy rarytas. Jakie jeszcze ma zalety poza potencjalną niezawodnością?

Będąc w Gdyni, wpadnijcie do Chwili Moment na śniadanie. Jedzenie jest dobre, ale najbardziej zachwyciła mnie kawa. Rodzinna atmosfera również sprawia, że przyjemnie spędza się tam poranek.

Bardzo szybko się rozgrzewa. Uwierzcie, że mam kompetencje by obiektywnie to ocenić. Podczas podróży zdarzało mi się nocować pod namiotem, a nad morzem poranki nie należą zazwyczaj do szczególnie upalnych.

Mitsubishi_Outlander_5

Napisałem wcześniej o skutecznym napędzie – drugiego dnia wyprawy postanowiłem ominąć nadmorski korek zjeżdżając na bezdroża. No i korka ostatecznie nie ominąłem, trafiłem na ścieżki tak grząskie, że powtarzałem sobie w głowie „już po mnie”. Na kołach seryjne opony, nawierzchnia rodem z poligonu, a ja… jadę dalej. Bardzo miłe zaskoczenie.

Mitsubishi_Outlander_25

Zużycie paliwa nieco przerosło moje przewidywania. W mieście japoński SUV potrzebuje między 10,5-11,5 litra bezołowiowej. Krajówki to wynik 7-8 litrów, a autostrady równają się spalaniu podobnemu do miejskiego. Do 130 km/h możemy zamknąć się w 9,5 l/100 km.

Mitsubishi_Outlander_14

Wycieczka w Góry Sowie pozwoliła skrupulatnie przetestować układ jezdny Outlandera. Pisałem już o nim kiedyś, ale tym razem mogłem poznać samochód w każdych warunkach.

Dolny Śląsk jest fajnym tematem na zdjęcia, nawet jeśli nie znajdziecie żadnych charakterystycznych punktów. Jest tam po prostu ładnie. Wrocław z kolei wygrał pod kątem kulinarnym. Na śniadanie wpadnijcie do Korby, a dobrym pomysłem na obiad lub kolację będzie Osiem Misek.

Najkrócej ujmując – jest dobrze. Pod względem precyzji prowadzenia nie jest to Alfa Romeo Stelvio, ale równie daleko mu do osadzonych na ramie terenówek. Połyka zakręty nie tracąc przy tym rezonu, zachowuje się bardzo neutralnie, jednocześnie nie poświęcając przy tym komfortu jazdy. Bardzo poprawne auto. Może układ kierowniczy jest nieco nudny. Ale złośliwie można by powiedzieć, że po prostu pasuje do 7-osobowego SUV-a.

Mitsubishi_Outlander_1

Wszystko na swoim miejscu

I nie chodzi tu o ergonomię (która też jest w porządku), a przestronność kokpitu. Dużo przestrzeni przydało się podczas podróży, bo wierzcie na słowo, codzienne rozbijanie się z namiotem w innym miejscu już po pierwszym dniu skutkuje bałaganem w bagażniku, i nie tylko. Utrzymanie porządku okazało się jednym z największych wyzwań wyprawy. Na szczęście nie musieliśmy składać tylnych siedzeń, a wystarczyło jedynie przesunąć je do przodu. Udało się zmieścić wszystko co potrzebne, a przekąski, podręczne rzeczy i powerbanki znalazły swoje miejsce w schowkach.

Mitsubishi_Outlander_33

Powrót do stolicy

Kilkanaście dni przebywałem z Outlanderem w zasadzie non stop. Może poza kilkoma nocami spędzanymi w hotelach, auto było środkiem transportu, szafą, wielkim schowkiem, schronieniem przed deszczem i wielkim zestawem audio na kołach. W zasadzie wszystkie te role odgrywał bez trudu i zupełnie naturalnie.

Mitsubishi_Outlander_28

SUV od Mitsubishi dobrze się w tej roli sprawdził. Na piątkę z minusem. Ten minus, to za silnik, który jest do takiego auta po prostu zbyt słaby.

Niezawodność wpisana w geny, świetny napęd na 4 koła, świetny komfort jazdy i cisza nawet na szybkich odcinkach autostradowych. Mimo kilku niedociągnięć, które sprawiają, że Outlander powoli prosi się o nową generację, na dwutygodniową wyprawę dookoła Polski, nadaje się on więcej niż dobrze.

Mitsubishi_Outlander_26

Gdybyście chcieli sprawdzić go w dowolnie długim dystansie, to znaczy po prostu takiego kupić i beztrosko przemierzać nim kilometry, poważnie zastanówcie się nad dieslem. Wysokoprężna jednostka ma moment odpowiedni do tak dużego nadwozia.

To chyba ten moment, w którym należałoby wspomnieć o cenach. Nie jest tanio, bo o ile podstawowy model to wydatek około 95 tysięcy złotych, to nie znajdziemy tam nawet 4×4, które jest istotną zaletą auta. Na testowaną przeze mnie konfigurację 2.0 + CVT + 4×4 trzeba przygotować minimum 111 tysięcy złotych. Diesel na obecną chwilę jest dostępny minimum w wersji Intense Plus, co winduje cenę do okolic 150 tys. złotych. Sporo? Tak, ale pamiętajmy, że jest to 7-osobowy SUV.

 

Cena: około 155 tys. złotych / od 94 900 zł (promocyjna cena na bazowy model)
Moc testowanego egzemplarza: 150 KM
Napęd: na obie osie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *