Jak szukać samochodu w internecie?

Cars_for_sale_(6046441241)

Sprawa jest prosta. Chcesz znaleźć używany samochód.
Nie znam nikogo kto życzyłby sobie znaleźć auto w kiepskim stanie, ze skręconym licznikiem i ukrytymi wadami. No chyba, że startuje niedługo w wrak race.
A więc… jak szukać samochodu, na przykład na otomoto?

 

Jeżeli katowanie starej astry i rozbijanie się po torze, jednak nie należą do twoich ulubionych zajęć, możesz chcieć zapoznać się z kilkoma wskazówkami dotyczącymi internetowego wyszukiwania, które, jeżeli szukasz samochodu, zapewne uskutecznisz.

Zacznijmy od tego, że:

Warto przeszukać coś więcej niż otomoto.

Szanowni klienci w związku z nową MONOPOLISTYCZNĄ polityką finansową Grupy Allegro, właściciela portali OTOMOTO, OLX i ALLEGRO od dnia 20.06.2015 prosimy szukać ogłoszeń naszej firmy na innych portalach motoryzacyjnych niż wyżej wymienione.

„Oświadczenie” przeklejone z losowego ogłoszenia na gratce. Z podobną deklaracją można spotkać się coraz częściej.
Polityka grupy Allegro rzeczywiście jest nieco monopolistyczna. Zwiększenie cen za wystawienie ogłoszenia musiało dotknąć handlarzy, to pewne. Nie musisz im współczuć, ale jeśli chcesz zwiększyć szanse na znalezienie swojej wymarzonej igły, lalki (jak można tak w ogóle mówić), czy perełki to poszukaj też w innych miejscach, m.in. na moto.gratka lub autotrader.pl.

Nie bój się handlarzy (ale bądź czujny)

Wbrew popularnym opiniom w komisach również u handlarzy można trafić na dobre auto. Oczywiście wtedy kiedy nie zostawiasz samochodu w rozliczeniu i nie liczysz na gwarancję (która w przypadku używanych aut, czasem nawet gdy jest, to tak jakby jej nie było, bo w praktyce obejmuje np. tylko blok silnika) lepiej kupić auto od prywatnego właściciela.
Nie jest jednak tak, że szukając samochodu w komisie poruszasz się jedynie po sprowadzonych z Niemiec szrotach, składanych po wypadku z dwóch innych aut i kiosku.
Z doświadczenia wiem, że na niektórych placach lądują godne zaufania samochody. Książka serwisowa, możliwość sprawdzenia samochodu w wybranym przez siebie miejscu, pewne pochodzenie, numer VIN do wglądu, to najważniejsze kryteria jakie powinieneś przyjąć przy szukaniu samochodu, zresztą, nie tylko z komisu. Jeśli auto od handlarza nie posiada którejś z wymienionych rzeczy (np. jeśli nie posiada VIN-u to jesteś na dobrej drodze aby zostać przestępcą) to raczej się nie napalaj. To nie jest okazja.

[wp_ad_camp_2]

 

Zmień kryteria wyszukiwania i zostań power userem otomoto (i nie tylko).

Jest ku temu wiele powodów.
Po pierwsze – ludzie są omylni. Wystawiają samochody źle opisane, często nie zaznaczają w parametrach ogłoszenia np. możliwości wystawienia faktury VAT.
Prawdziwy freestyle zaczyna się przy wyposażeniu dodatkowym, które przecież powinno być przedmiotem troski osoby, chcącej sprzedać samochód. Stąd moja rada – odpuść sobie zaznaczanie dokładnie takiego wyposażenia, jakie sobie życzysz – ominiesz w ten sposób sporo ogłoszeń które mogą być interesujące.
Aby zobrazować to na przykładzie: Subaru Legacy, produkcja od 2005 roku. 129 wyników.
Napęd na 4 koła ma każde Legacy jakie jeździ po drogach, ale nie każde jakie można znaleźć na otomoto. Po zaznaczeniu w kryteriach wyszukiwania „napęd 4×4” ilość wyników zmniejsza się o 15 aut. Jeśli uważasz, że 15 to mało, to możesz się tylko cieszyć – znaczy to, że zadna okazja, nigdy nie umknęła Ci sprzed nosa.
Po drugie (wreszcie) – bądź trochę bardziej elastyczny. Jeśli nie jest to kwestia nie do przeskoczenia (z racji np. leasingowania czy innych wymogów), sprawdzaj auta nieco starsze niż początkowo zamierzałeś. Rozszerz kryteria ceny, rocznika, a zwłaszcza przebiegu (wspomnę o tym w kolejnym punkcie).
Czasem prawdziwa okazja trafia się prawie tam gdzie jej szukasz, z tym, że słowo „prawie” wszystko psuje. Poszerzenie zakresu wyszukiwań zwiększy Twoje szanse.
Co do ceny – dodawaj do obserwowanych także ogłoszenia które wykraczają trochę poza Twój budżet. Zrób sobie listę kilku aut których będziesz w miarę regularnie doglądał. Sprzedający często zmniejszają cenę już po kilku dniach. Ich niecierpliwość to Twoja szansa.
Pamiętaj też, że cenę niemal każdego auta da się negocjować. Bywa to trudne i czasem niemożliwe, jeśli szukasz rzadkiego samochodu, ale zawsze warto próbować bo można się w tej kwestii miło zaskoczyć.

Przebieg jest ważny, ale 200 tysięcy nie oznacza, że koła zaraz odpadną.

Jest to generalna uwaga, nie tylko dotycząca wyszukiwania w internecie, ale jest związana z kryteriami wyszukiwania.
Im starszy i tańszy samochód Cię interesuje tym mniejszą uwagę powinieneś zwracać uwagę na podany przebieg. Stan techniczny, historia serwisowania, sposób użytkowania mają ogromny wpływ na to ile samochód posłuży kolejnemu właścicielowi. Jest to jeden z powodów dla których często warto rozważyć zakup auta wcześniej użytkowanego we flotach.
Jeśli weźmiemy pod uwagę te kryteria, okazuje się, że samochód który zrobił 200 tysięcy kilometrów może być lepszą propozycją niż taki który ma 50-70 tysięcy mniej na liczniku. Jeśli ten pierwszy jeździł głównie po autostradach, był regularnie i dobrze serwisowany tudzież ma kompletną dokumentację, a drugi jeździł wyłącznie w mieście, często niedogrzany, gdzieniegdzie obity i katowany na kostkach brukowych oraz progach zwalniających, to wybór (przynajmniej dla mnie) jest prosty.
Inną sprawą jest fakt, że w przypadku wielu używanych samochodów sprzedawanych w Polsce, wskazania przebiegu są równie wartościowe co wskazania rozstrojonego po wymianie akumulatora zegarka. Aby się przed tym uchronić, dobrze jest zachować opisaną w punkcie drugim ostrożność.

Kontaktuj się, jeśli cenisz sobie swój czas

Przyjmijmy, że znalazłeś już rewelacyjny samochód który spełnia wymagania Twoje, Twojej żony, dzieci i kota. Nie chcę psuć radości ale powstrzymaj się jeszcze 10 minut. Zadzwoń, lub napisz do sprzedającego.
Kontakt jest wyjątkowo ważny przede wszystkim z racji mniej lub bardziej intencjonalnych pomyłek jakie zdarzają się przy wystawianiu samochodu. Może się okazać, że wcale nie możesz od niego odliczyć VAT-u, że przebieg to nie 20 a 200 tysięcy kilometrów, a tak w ogóle to auto jest po ogromnym dzwonie ale cudem wszyscy żyją i są cali więc „bezwypadkowe”. Bo tak.

 

Wszystkie porady powinny pomóc Ci znaleźć wymarzone, używane (te słowa naprawdę się nie kłócą) auto. Oczywiście jeśli kupujesz limitowaną do kilku egzemplarzy, produkowaną przez miesiąc edycję DeTomaso to wszystko w twoich rękach a mój mini poradnik brzmi jak żart (Czy ma Pan książkę serwisową do tej ultra rzadkiej Mangusty z 1968? A, nie ma Pan… To do widzenia) ale jeśli poruszasz się nieco bliżej ziemii po której zamierzasz jeździć swoim Mondeo, Golfem lub Aurisem to mam nadzieję, że choć trochę Ci pomogłem!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *