hybridvsdieselCOVER

Hybryda czy Diesel?

Wydaje mi się, że hasło „ludzkość przesiada się do hybryd“ jakie próbowała wylansować ostatnio Toyota, to gruba przesada. Hybrydowych aut nie przybywa jakoś niezwykle szybko i wciąż mają stosunkowo niewielki udział w rynku.
Nie oznacza to jednak, że hybrydy nie są warte uwagi. Miałem okazję jeździć ostatnio samochodami z takim rodzajem napędów i skłoniło mnie to do napisania tego tekstu w którym zestawię klasycznego (bo obecnego na rynku od dawna) diesla z, wciąż będącą dla wielu nowością, hybrydą.

 

Jakiego napędu szuka ktoś kto pragnie jeździć oszczędnie? Zazwyczaj pierwsze co przychodzi do głowy to właśnie diesel. Hybrydy, póki co traktowane są w Polsce z dużą rezerwą i wciąż jako coś nowego, mimo, że dostępne są u nas przecież od dobrych kilku lat. Czemu tak się dzieje? Jedni boją się skomplikowanych rozwiązań technologicznych, drugich odstrasza cena, a jeszcze inni, po prostu nie chcą się wyróżniać. Pozostałym z kolei, oszczędności wydają się pozorne. Czy to uzasadnione obawy?

Jeden podpunkt – jedna obawa. Zaczynamy.

  1. Skomplikowane rozwiązania technologiczne to mit (z ziarnkiem prawdy).

    Hybrydy to jedynie pozornie super-skomplikowane samochody – w większości przypadków taki rodzaj napędu wymaga nawet nieco mniej wyrafinowania od nowoczesnych diesli – to właśnie w nich nie brakuje dziś skomplikowania i podatnych na zużycie elementów. Czy ktoś jeszcze pamięta, że diesle przez lata były słabszymi od benzyn jednostkami w ofercie? Dziś tendencja jest raczej odwrotna i nie brakuje ich w topowych odmianach nowych samochodów. Pogoń za mocą, momentem i oszczędnościami odbija się w przypadku wielu nowych konstrukcji na trwałości.

    Większość producentów jest tak pewna swoich układów hybrydowych, że na jego elementy dają bezpłatną, rozszerzoną gwarancję – tak jak 7 lub nawet 10 lat. Warto także pamiętać, że w większości układów silnik elektryczny wspiera silnik benzynowy, wolnossący – który z natury jest najprostszym i najmniej awaryjnym rodzajem konstrukcji.

  2. Cena to generalnie uzasadniony argument…

    Chociaż w porównaniu do tego co oferował rynek jeszcze kilka lat temu, jest dziś nieco inaczej. Hybrydowe Lexusy nie porażają już ceną, Toyota ma bardzo wiele hybryd w ofercie, a w tym Yarisa którego możemy mieć za niecałe 60 tysięcy złotych. Testowane przeze mnie niedawno hybrydowe Mondeo w cenniku zaczyna się od około 126 tysięcy złotych – w zasadzie kosztuje tyle co niejeden diesel, co już powinno, przynajmniej wg mnie, przykuwać uwagę. Często hybrydowe odmiany są topowymi w ofercie co sprawia, że cennikowo rzeczywiście są drogie, ale jeśli doposażymy diesla do poziomu wersji oferowanych z układem hybrydowym, nierzadko okazuje się, że cenowe różnice nie są zbyt duże.

  3. Czy hybryda się wyróżnia? Wszystko zależy od tego na co się zdecydujemy.

    Toyota Prius, Honda Insight czy Opel Ampera to auta które zdecydowanie manifestują swoją przynależność do grona aut „zielonych” lub „niebieskich” – jak kto woli. A wymienione wyżej Mondeo (brak różnic w wyglądzie w stosunku do zwykłego), modele BMW Active Hybrid lub DS5 w wersji hybrydowej? No dobra, ten ostatni zwraca uwagę niezależnie od tego co ma pod maską.
    Jeżeli nie chcesz przyciągać spojrzeń, kłopotem może być niewielki wybór, ale tendencje rynkowe zdają się powoli i systematycznie rozwiązywać ten problem. Już niedługo na rynek wchodzi Passat GTE. Komu przychodzi do głowy bardziej zwyczajne auto niż Passat?
    (Golf się nie liczy)

  4. Pozorne oszczędności?

    Chyba nie zaskoczę was, jeśli napiszę, że tu również wszystko zależne jest od tego jak użytkujecie samochód. Jeśli pokonujecie codziennie setki kilometrów autostrad lub regularnie jeździcie to nad morze to na narty, faktycznie oszczędności z tego (w stosunku do ropniaka) nie będzie. Jeśli natomiast poruszacie się w większości po mieście, jeździcie na krótkie trasy i macie jeszcze dodatkowo inne auto w domu/rodzinie/garażu, to hybryda może się wam opłacić z dwóch powodów.

    Po pierwsze, faktycznie potrafi spalić jeszcze mniej niż diesel, szczególnie w korkach czy gęstym ruchu. Hybrydy Plug-in, które są w stanie przejechać na samym elektryku spore odległości, chyba niemal zawsze zawstydzają diesle pod względem spalania. Nie brakuje też oczywiście aut w których różnice spalania w stosunku do diesli są zbyt małe, żeby brać je pod uwagę w kategorii oszczędności, ale dochodzimy tu do drugiej i bardzo ważnej kwestii, czyli faktu, że…
    Diesel nie znosi krótkich podróży. Zimą rozgrzewa się powoli i często tuż po osiągnięciu właściwej temperatury musi już kończyć pracę. Filtry DPF zapychają się jeśli nie dostaną odpowiednio często możliwości oczyszczania się na trasie, itd… Hybrydy, oparte zazwyczaj na wolnossących silnikach benzynowych są znacznie lepszą opcją jeśli samochód jeździ w mieście. Posłużą dłużej, prawdopodobnie spalą mniej, no i jeśli dla kogoś to ma znaczenie – są bardziej ekologiczne. System start stop, który w dieslach bez wahania potrafi wyłączyć silnik po ostrzejszej jeździe (czego skutki są dla turbiny zgubne!) raczej nie narobi szkód w wolnossącym silniku benzynowym. A przynajmniej nie tak szybko.

 

Po obaleniu hybrydowych mitów chyba czas powiedzieć też parę słów o tym, jakie są ich wady.

 

Zaczynając od tego, o czym już wspomniałem – hybrydy nie najlepiej czują się w trasie. Układ hybrydowy jest przy większych prędkościach w zasadzie bezużyteczny, a nierzadko waży swoje. Pracujący wówczas benzynowy silnik zużywa wtedy więcej paliwa niż diesel.

 

Po drugie – baterie zabierają przestrzeń. Ich umiejscowienie najczęściej powoduje, że mamy do dyspozycji mniejszą pojemność bagażnika, co dla niektórych nie jest bez znaczenia. Często nie mamy przez to możliwości złożenia oparć kanapy, lub po prostu wpakowania większych walizek. Dodatkowo w niektórych autach podczas intensywnego ładowania i rozładowywania a więc po prostu podczas miejskiej jazdy, potrafią się one nagrzewać, zwiększając temperaturę panującą wokół nich, a więc w bagażniku. Wiem, że może się to wydawać błahe, ale jeśli nie rozwozisz swoim autem pizzy, to jak najbardziej, będzie to wada. Roztopione lody i jogurty na ciepło? Zabawne, dopóki piąty raz nie przytrafi się to Tobie, jeśli nie wrócisz ze sklepu do domu w 5 minut.

 

Ostatni mankament który może być istotny przy zakupie hybrydy, to liczba dostępnych konfiguracji.
Z niewielkimi wyjątkami, hybrydowe auta są generalnie dostępne w 1-2 wersjach wyposażeniowych, których na dodatek często nie ma „na magazynie” a więc wymagają sprowadzania i oczekiwania. 
Decyzja o zakupie hybrydy wiąże się również z jazdą automatem co nie każdemu może odpowiadać. Co więcej, są to w większości automaty bezstopniowe, które nie zawsze odpowiadają kierowcom. Wszystko rozbija się tu jednak o cenne litry zużycia paliwa które CVT ma oszczędzać.

 

Hybryda jest wg mnie bardzo konkurencyjna w stosunku do diesla. Ich wciąż niewielka sprzedaż to kwestia na którą składa się wiele czynników, ale nie sądzę, żeby w przypadku większości osób które jeżdżą po mieście dieslem, hybryda była gorszym wyborem – wręcz przeciwnie. Zalet takiego napędu jest więcej niż można by się było spodziewać. Jeśli jeździsz w mieście przez 90% czasu, szukasz oszczędnego auta którym rzadko będziesz wybierał się trasy i rozszerzona gwarancja w cenie samochodu do Ciebie przemawia, to powinieneś zainteresować się autami z dodatkowym, elektrycznym silnikiem pod maską.

 

 

2 myśli na temat “Hybryda czy Diesel?

  1. Wspomniałeś o Yarisie, którego w wersji hybrydowej można mieć już za 63000 zł. No fajnie, tylko ciężko go porównywać z dieslem, bo w Yarisie on nie występuje. Za to za najtańszą benzynę 1.0, która do miasta wystarczy trzeba zapłacić 20000 zł mniej, a to już nie przemawia za hybrydą.Hybrydy mają jeszcze jedną wadę: baterie trzeba wymieniać, a to nie jest tani biznes. Wracając do Forda Mondeo Hybrydy, znowu przemiawia cena diesla. Wersja 2.0 diesel 150KM jest o ponad 25000 zł tańsza. Pytanie kiedy eksploatacja się wyrówna na korzyść hybrydy, czy w ogóle?

    1. Po pierwsze, Yaris hybrydowy w tym przypadku nie jest alternatywą sam dla siebie. To raczej alternatywa dla jakiegoś kompakta albo innego diesla klasy B – są osoby które na pewno byłyby w stanie zamienić coś z klasy C na małą hybrydę do poruszania się po mieście. Faktem jest, że to super oszczędny samochód. W Polsce faktycznie może mieć mniej sensu ale na zachodzie gdzie istotną rolę przy wjeździe do centrum odgrywa emisja CO2, to dość interesująca propozycja.
      Co do baterii – nie trzeba ich wymieniać przez co najmniej 10 lat, prawdopodobnie później również nie wszystkie wymagają napraw. Mówimy tu o nowych samochodach.
      Mondeo o którym mówisz jest tańszy ale słabszy, wolniejszy, w mieście nieco mniej oszczędny i pewnie gorzej wyposażony bo cena hybrydy to cena jedynej dostępnej z tym silnikiem wersji Titanium – już z przyzwoitym standardowym wyposażeniem.

Dodaj komentarz