Honda Accord – Test

SONY DSC

Accord to samochód który powinien odpowiadać sporej części klientów decydujących się na używane samochody. Ma wolnossący, solidny silnik, jest całkiem ładny i łączy komfort ze sportowym zacięciem, tak jak to zresztą powinna robić Honda.

 

Z drugiej strony, trzyma wysoką cenę a znalezienie pewnego egzemplarza z polskiego salonu to nie lada wyzwanie. Czy ilość wrażeń z jazdy i frajda jaką generuje jest warta wydania większej ilości pieniędzy niż chociażby na Toyotę Avensis? Przeczytaj test, w którym postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Pierwszy kontakt i od razu jest japońsko. Zapomnijcie o chowanych
kluczykach-scyzorykach i jakichkolwiek udziwnieniach. Jest funkcjonalnie i konserwatywnie, żeby nie powiedzieć – staroświecko. Otwieramy więc samochód i zaglądamy do środka. Czeka na nas jasna skóra która jest przeciętnej jakości, przy czym „przeciętny“ oznacza tu dokładnie „pośrodku stawki“. Nie wyróżnia się na plus ani na minus – jest dość przyjemna w dotyku. Oprócz tego spora ilość plastikowego „drewna“ i oczywiście dopełniające całości skórzane obszycie gałki zmiany biegów i kierownicy. To ostatnie wykonane jest z perforowanej skóry więc sprawdza się bardzo dobrze.
O całokształcie można powiedzieć, że stwarza przyjemne wrażenie a w szczegółach przyjrzę się wnętrzu później.

Usadawiam się z przodu po lewej stronie samochodu i majstruję przy regulacjach. To chyba pierwsze zaskoczenie w tym samochodzie – pozycja za kierownicą nie była dla mnie szczególnie łatwa do odnalezienia, mimo, że regulacji nie brakuje a fotel jest bardzo wygodny. W końcu udaje się znaleźć optymalne ustawienia i jest już naprawdę w porządku, ale nie ma co ukrywać, że trochę to trwało. Być może dla osób mierzących mniej niż 190 cm wzrostu będzie łatwiej bo ja przez dłuższy czas miałem wrażenie, że siedzi mi się na miejscu kierowcy odrobinę zbyt wysoko.

Chwytam kierownicę i zaczynam czuć, że siedzę w Hondzie – niezbyt gruby wieniec, trzy ramiona. Co prawda niektórzy wolą grube niemieckie kierownice-wursty ale mi odpowiada to co znajduję w Accordzie.
Co do rozmieszczenia pedałów brak zastrzeżeń.

Pierwsze kilometry Accordem przejechałem w gęstym ruchu i od razu nasunęły mi kilka spostrzeżeń.

  1. Duet sprzęgło + skrzynia biegów jest ok – podczas dynamicznej jazdy okaże się oczywiście więcej, ale w miejskiej jeździe nic z wyżej wymienionych nie męczy
  2. Nie warto szczędzić gazu przy ruszaniu (oczywiście bez przesady w drugą stronę). Kultura pracy jest w porządku niemal w całym zakresie obrotów ale na postoju i na zbyt niskich obrotach gdy będziemy ruszać z niewielką ilością gazu, drgania są wyraźne. Kwestia przyzwyczajenia.
  3. Boczne lusterka. Nie są zbyt duże i również wymagają od kierowcy wyczucia samochodu bo bardzo mocno załamują obraz na skraju.

 


Robi się luźniej a i ograniczenie prędkości robi się mniejsze więc nie zwlekam z redukcją i mocniejszym dodaniem gazu. Błyskawicznie przypomina mi się za co cenię japońskie, benzynowe silniki. Brak zadyszki (a wręcz drugi oddech) na wyższych obrotach i znakomite brzmienie – fani wolnossących silników poczują się w Accordzie jak w domu.
Moc dwulitrowej jednostki to 155 koni – taka wartość nie zapowiada wyjątkowych doznań – rzeczywiście nie ma tutaj ekstremalnych przyspieszeń i zrywania asfaltu, jednak trudno się nie uśmiechnąć gdy wskazówka obrotomierza, zamiast zwalniać po przekroczeniu 5 tysięcy obrotów, zaczyna biec coraz szybciej i szybciej.

Aby przyjemnie i dynamicznie jeździć Hondą, trzeba przyzwyczaić się do redukowania biegów, szczególnie w dobie turbodoładowanych jednostek które, nie ma co ukrywać, są bardziej elastyczne. Trudno jednak mieć o to do Hondy żal – jej 155 koni mechanicznych odwdzięcza się jak może i daje dużo przyjemności z jazdy.

Zjeżdżam na swoją stałą trasę testową licząc, że w zakrętach odnajdę jej jeszcze więcej.

Kilka szybszych łuków później już wiem, że jest dobrze. Samochód jest czytelny i nie musi walczyć z dużą masą własną która nie przekracza 1350 kg – dzięki temu zmiany kierunków są dość szybkie. Dopiero przy manewrach podczas większych prędkości dostajemy potwierdzenie, że Honda to rodzinny sedan – opóźnienie przy okazji gwałtownych ruchów kierownicą robi się bardziej wyczuwalne.

Najlepsze cechy układu jezdnego Hondy można docenić na długich, szybkich łukach – osoby mające nawet podstawowe pojęcie o technice jazdy dostrzegą, że reakcja samochodu na operowanie gazem przenosi się „na kierowcę“. Odejmując gaz czuć, co dzieje się z tylną osią i odwrotnie – dodając gazu wiemy co robią przednie koła. Uczucie powiązania z samochodem pozytywnie odbija się na frajdzie z jazdy jaką niewątpliwie Accord zapewnia. Pomagają w tym również wygodne i dobrze trzymające fotele, oraz hydrauliczne wspomaganie układu kierowniczego – naturalnie zapewniającego większą dawkę informacji z przednich kół.

Przy dynamicznej jeździe robię drugie podejście do oceny skrzyni biegów – dalej jest w porządku. Jedyne czego brakuje to bardziej wyraźne potwierdzenie wbicia kolejnego biegu. Myślę, że jak na cywilny samochód który ma się nadawać na rodzinne wypady i codzienną jazdę, i tak jest dobrze. Precyzja zostaje zachowana również gdy chcemy zmieniać biegi szybko.
Przełożenia same w sobie są długie, tak jak na benzynowy silnik przystało. Setkę można osiągnąć na drugim biegu i byłoby naprawdę świetnie gdyby nie brak szóstki – na autostradach i ekspresówkach będzie jej brakowało.

[wp_ad_camp_2]

Wspomniałem na początku tekstu, że wnętrze Hondy ogólnie sprawia dobre wrażenie.
W tym temacie nic się nie zmieniło, natomiast przyjrzenie się z bliższej odległości poszczególnym elementom daje większe pojęcie o tym z jakich klocków faktycznie złożyli Accorda Japończycy (tak, samochód złożono w Sayamie w Japonii).

Nieszczęśliwie (bądź szczęśliwie) dla Hondy, materiały użyte do wykończenia sprawiają gorsze wrażenie gdy już ich dotkniemy i dokładnie obejrzymy. Niedokładności w formach plastkiowych części, generalna „twardość“ wykończenia i typowo japońskie cechy tj. mocno uginające się boczki drzwi – nie jest co prawda źle, ale konkurencja często prezentuje wyższy poziom. Na szczęście wnętrze nie skrzypi na nierównościach a moje ulubione podłokietniki okazują się trzymać poziom i są względnie miękkie.

Upływ czasu w środku widać chyba najbardziej po wyświetlaczu systemu audio i klimatyzacji – monochromatyczny i w niektórych miejscach segmentowy ekranik to coś dziś już niespotykanego. A na pewno nie w tej klasie. Nie jest także idealnie czytelny na pierwszy rzut oka, przydałoby się bardziej wyraźne rozdzielenie informacji z radia i z nawiewu.

Obsługa całości wymaga chwili ogarnięcia ale okazuje się być dość wygodna.

Szkoda, że audio nie gra lepiej. Konsolę zdobi dumny napis „Premium Audio System“ ale brzmienie nie jest do końca tak „premium“. Jest co prawda czyste, w sumie gra tak jak lubię ale brakuje tutaj trochę mocy i niskich tonów. Są wycofane i system gra tak jakby cały czas basy były skręcone albo subwoofer odłączony. Standardowo brakuje także wejścia AUX gdzieś w podłokietniku czy schowku – radio ma taką funkcjonalność ale do jej wykorzystania potrzebne jest zrobienie wejścia we własnym zakresie (czyt. wycieczka do serwisu).

Na plus można zaliczyć jeszcze wygodne miejsce na odłożenie telefonu komórkowego. Ze zmieszczeniem smartfona większego niż 5-5,5 cala może być kłopot ale każde mniejsze urządzenie będzie leżało płasko w schowku u dołu deski rozdzielczej.

Korzystając z postoju wskoczyłem także na chwilę na tylną kanapę. Okazało się, że mając 1,90 m wzrostu mieszczę się bez kłopotu w każdym wymiarze, w tym za sobą samym (za kierowcą). Przyjemnie i komfortowo. Tego wrażenia dopełnia praca zawieszenia, która co prawda nie jest bardzo cicha, ale nie mamy wrażenia, że samochód na dziurach dostaje w kość.

Dla kogo jest Accord? Trzeba w końcu wydać na używany egzemplarz nieco więcej pieniędzy niż na konkurencyjnego Avensisa czy Mondeo.

Myślę, że każdy kto lubi prowadzić, docenia dobry układ jezdny i zdaje sobie sprawę, że kupuje japońskie auto, będzie zadowolony z Accorda. Nie jest najszybszy ani najbardziej oszczędny (około 11 litrów spalania w mieście) ale cieszy na co dzień.
Brakuje kilku rzeczy, to fakt. W trasie nie wrzucisz szóstki bo z tym silnikiem po prostu jej nie ma. Może dokuczać również to, że powyżej 120 km/h świst powietrza robi się wyraźny. W mieście z kolei utrapieniem może być kiepska widoczność do tyłu.

Ale ja wybaczyłbym Accordowi większość niedogodności. Jest wdzięcznym samochodem i pokazuje co potrafi jeśli tylko wiesz jak do niego „zagadać“. Szybka redukcja biegu daje prawdziwą frajdę i jeśli całe życie jeździłeś dieslem, to powinieneś spróbować auta dla którego 5 tysięcy obrotów na minutę to nie czerwone pole a początek zabawy.

Nie odnieś jednak, drogi czytelniku, wrażenia, że Accord to samochód sportowy czy przeznaczony do zabawy. Do takiego mu daleko – ale akurat w lidze rodzinnych sedanów, pod tymi względami jest naprawdę wysoko w stawce. I nie robi tego kosztem wygody czy praktyczności bo i tutaj zwyczajnie daje radę.

 

Cena używanego: od  25.000 zł
Moc: 150 KM
Napęd: Na przednią oś

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *