Frankfurt cz.1 – BMW, Mercedes, Audi


Święto. To określenie przychodziło mi do głowy cały czas podczas pobytu we Frankfurcie, gdy dane było mi oglądać ekspozycje, a raczej całe hale wystawowe, przygotowane przez największe marki premium, wydzielone w pawilonach sektory dużych, popularnych producentów i w końcu – po prostu stoiska, tych mniejszych graczy.

 

Salon samochodowy to nie do końca taka „zwykła wystawa“ na której każdy producent prezentuje swoją gamę modeli. To wystawa + otoczka motoryzacyjnego show, skrywającego coś miłego zarówno dla osób które kochają motoryzacje jak i po prostu idą na IAA w konkretnych biznesowych celach.
Będzie o nowościach i premierach, ale w swojej relacji chciałbym przemycić też po prostu jak najwięcej klimatu jaki panuje na tej ogromnej imprezie. Mam dla was fotorelację z tegorocznego IAA oraz kilka spostrzeżeń. Zapraszam na pierwszą część moich wrażeń z salonu samochodowego we Frankfurcie! Zdjęcia znajdziecie w galerii na końcu artykułu.

W tytule wymieniłem 3 największe niemieckie marki premium. Kolejność nie jest przypadkowa. Pawilon BMW zrobił na mnie ogromne wrażenie i rozmachem chyba odrobinę wyprzedził Mercedesa. W tyle została ekspozycja Audi, do której kolejka była najdłuższa i samo wejście budziło największe oczekiwania. Ale po kolei…

BMW

 

SONY DSC

 

Co prawda koncepcja pawilonu BMW nie jest szczególnie różna od tego co prezentowała bawarska marka w poprzednich latach, ale z pewnością robi ogromne wrażenie i pozwala gościom poczuć fantastyczny klimat jaki panuje w hali.

 

Nad głowami gości postawiono długi tor, złożony z wiaduktów i dróg które służą prezentacji modeli – każdego zgodnie z jego charakterem. Hybrydy cicho przemykają nie zwracając na siebie większej uwagi, a sportowe Mini JCW kręci silnik wysoko na długiej prostej aby strzelić z wydechu, dokładnie w tym samym miejscu na każdym okrążeniu. Cały pawilon zajmuje BMW, Mini i Rolls Royce i jak łatwo się domyślić – ten ostatni zajmuje najmniej miejsca. Nie jest też specjalnie efektowny, samochody stoją, niedostępne dla zwiedzających (nie ma w tym nic dziwnego). W centralnym miejscu, świeży kabriolet – model Dawn, w takim zestawie kolorystycznym, że widać go mimo tłumu.

BMW przygotowało dla gości również prezentacje swoich modeli, które musiały uznać wyższość Mercedesowskich – zarówno pod względem efektowności jak i organizacji. Tu się coś przedłużyło, tam coś nie zagrało. Może to tylko wrażenie ale jak dla mnie pod tym względem wynik konfrontacji
Stuttgart – Monachium – 1:0

Największy nacisk BMW położyło na nową serię 7. Bez wątpienia miała być główną atrakcją tegorocznego salonu, mimo, że mieliśmy również premierę nowego X1, o którym będę na pewno jeszcze pisał, bo auto w końcu nabrało odpowiednich proporcji. Siódemek było mnóstwo, w różnych dostępnych wariantach, wliczając w to hybrydę. Do każdej można było wsiąść jeśli odczekało się tylko odpowiednio długo w kolejkach.
Z nowych modeli koncernu BMW, warto wspomnieć także o nowym Mini Clubmanie.
Dziwny samochód, ale z drugiej strony – nigdy nie byłem wielkim fanem mini. Jeśli kiedyś kupiłeś Clubmana to mogę przypuszczać tylko, że nowego również nabędziesz jeśli tylko będzie taka możliwość.

Jeszcze jedna zwracająca uwagę rzecz – w tym roku bardzo wiele prezentowanych samochodów BMW to auta matowe bądź satynowe. Taka moda, która swoją drogą kompletnie mi nie przeszkadza. Matowe lakiery na takich samochodach wyglądają imponująco.

Osobne stoiska są także dla BMW Individual, BMW M i BMW serii „i“. Jest więc informatywnie, nie tylko efektownie.


 

Mercedes-Benz

 

SONY DSC

 

Tu z kolei rozmach widać jeszcze zanim wejdzie się do zajmowanego przez Mercedesa pawilonu, innymi słowy na „stoisku“ Smarta – w dużej części wyniesionego na zewnątrz, kolorowego, i dość głośnego (chociaż i tak lepszą imprezę rozkręcała… Skoda).

 

Małych aut w różnych kolorach było tak dużo, że nie mogłem się zdecydować do którego wsiąść. Tym bardziej, że ludzi kręciło się tam niewiele więc nie trzeba było czekać na swoją kolej. Zdecydowałem się na różowo czarne zestawienie, chyba na dodatek w podstawowym wyposażeniu. Poczułem się niezręcznie i szybko opuściłem małe fortwo. W sumie nawet wiem nawet czego się spodziewałem.

Kontrast w ilości zwiedzających widoczny jest w jeszcze większym stopniu, gdy zdecydujemy się wejść do części zajmowanej jedynie przez auta Mercedesa.
Klimat nie pozostawia złudzeń. Mercedes pozycjonuje siebie jako największą gwiazdę i króla motoryzacji. Ile w tym prawdy, pozostawiam waszej ocenie. Można w to zwątpić stojąc przy stukonnej, zielonej A-klasie po liftingu.
Można w to uwierzyć rozsiadając się na wykończonej pikowaną skórą tylnej kanapie S klasy tylko po to żeby chwilę później zrobić to samo w Maybachu (lodówka i kieliszki nadal obecne w nowej generacji).

Przez całą wystawę przechodzi się jasno narzuconym kierunkiem zwiedzania i jeśli chcesz bez przeszkód obejrzeć wszystkie samochody, wybierz się na nią jak najwcześniej. Na moich oczach jednej ze zwiedzających osób musieli podawać kroplówkę i udzielać pomocy po tym jak tłum i ścisk okazał się zbyt wielki.

Jeżeli uda się już przejść dalej, będziesz zachwycony sposobem prezentacji modeli. Pokazy są efektowne, dynamiczne i zdają się mieć jasne zadanie – zmienić Twoje przekonania o Mercedesach, jeżeli te kojarzą Ci się z siwizną, pełnym garniturem lub golfem (tym z kijami i piłeczkami. Z VW Golfem może się kojarzyć tylko A klasa).

Z nowości – GLC który zastępuje GLK w gamie a przy okazji wygląda po prostu jak podniesiona C klasa. Oprócz tego sama C klasa w wersji Coupe, która była tak oblegana, że w sumie mogę o niej powiedzieć tylko, że jest biała. Patrząc na nią na zdjęciach można się spodziewać, że godnie zastąpi poprzednika. Więcej mojej uwagi przykuła S-klasa w wersji Cabrio. Klasyczny softtop, białe nadwozie, granatowy dach. Coś pięknego.


 

Audi

 

 

Efektowne wejście a w środku zupełnie zwykła wystawa, ozdobiona gdzieniegdzie samochodami zawieszonymi pod sufitem w dziwnych ustawieniach. Problem w tym, że spotkać we Frankfurcie auto na ścianie to jak spotkać Golfa w codziennej drodze do domu, a już bardziej efektowne (bo wirujące) auto zawieszone na ścianie prezentował na swoim stoisku Opel.

 

Zero „dotyku“ wyższej klasy co dla niektórych będzie pewnie wodą na młyn – że Audi to nie premium i tym podobne. Nie wiem jak to skomentować, ale życzę wam w powodzenia w dopchaniu się na targach do A7 z silnikiem TFSI i napędem Quattro, wykończonej robionym przez jedną, jedyną firmę na świecie drewnem z wprasowywanym aluminium. Premium jest w tym samochodzie obecne i kropka.

Premierowe Audi A4 sprawia, że model zaczyna przypominać Golfa charakterem, nowa odsłona w żaden sposób nie jest imponująca czy rewolucyjna. Przewaga dzięki technice zostaje tu przysłonięta pogonią za perfekcją i poprawnością, mimo, że zaawansowania technicznego z pewnością nie można nowemu A4 odmówić. Zmiany stylistyczne można po prostu nazwać „modernizacją”. Pod maską chyba dzieje się więcej bo lista jednostek napędowych jest chyba w całości nowa.

Oprócz tego na stoisku Audi znajdziemy parę mniejszych „nowości“ oraz
Q6 e-tron który wpisuje się w elektryczne trendy, które pewnie byłoby dla mnie bardziej emocjonujące gdybym był fanem aut elektrycznych albo chociaż BMW X6, bo o tych dwóch klasach aut mówimy w kontekście Q6.

W hali Audi, mimo, że zapowiadała się ona całkiem ciekawie, kiedy czekało się przez 20 minut w kolejce do wejścia a potem przechodziło przez pomieszczenie ze ścianami wykonanymi z lodu (reklamujące Quattro), nie było „tego czegoś“. Ani jeden samochód się nie poruszał, a to, jak przekonały mnie BMW i Mercedes, daje niezwykłe poczucie bycia w sercu widowiska. Audi nie otacza swoich gości żadnym „show“, tylko próbuje sprzedać produkty „doskonałe“. Jak dla mnie ewidentnie zabrakło tu serca bo te samochody można było „podać“ gościom w znacznie lepszy sposób.

 

Więcej o klimacie jaki panuje na całej wystawie, wkrótce, w kolejnej części mojej relacji!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *