Ford Mondeo Hybrid – Test

Hybrydowe Mondeo testowałem przez parę dni. W tym czasie zrobiłem sporo kilometrów, parę filmów, robiłem zdjęcia i jeździłem w korkach. Samochód z Bemo Motors odebrałem z 1/3 zbiornika paliwa a na informację o rezerwie dane mi było czekać do ostatniego dnia.

 

Czy Mondeo ma szansę być pogromcą diesli w swojej klasie? Bezpośredniej konkurencji w swojej klasie póki co brak a wyniki testu mogą wprawić fanów „ropniaków“ w zdziwienie. Nie zapomniałem także sprawdzić ile frajdy z jazdy generuje nowa hybryda Forda – zapraszam więc do zapoznania się z tą ciekawą propozycją.

Kolor testowanego Mondeo wydaje się przypominać Soul Red znany z nowych Mazd. Różnica w odcieniu jest niewielka a połysk wygląda niemal identycznie. Trzeba przyznać, że samochód prezentuje się bardzo dobrze. Mocno opadająca linia dachu, optycznie długa maska zaczynająca się od ogromnego grilla z chromowanymi listwami – na żywo robi świetne wrażenie. Jak dla mnie plasuje się jedynie nieco poniżej nowej Mazdy 6 i jest to jak najbardziej komplement.

Szybko zajmuję miejsce kierowcy i rzucam okiem na wnętrze zanim przejdę do ustawienia fotela. W końcu to właśnie środek jest chyba najbardziej kontrowersyjnym aspektem nowego Mondeo. Główny zarzut to brak zmian od 2012 czyli od czasu zaprezentowania amerykańskiej wersji Mondeo – Forda Fusion.

Rzeczywiście – kabina, stylistyką i rozwiązaniami nie jest do końca „na czasie“ ale po kilku dniach spędzonych z samochodem nie byłbym tak krytyczny jak większość głosów w internecie. Szerzej opiszę wnętrze w dalszej części.

[wp_ad_camp_2]

 

Czas na regulacje ustawień fotela i kierownicy – te dokonywane są manualnie. Testowana wersja to Titanium, bo tylko taka dostępna jest w wariancie hybrydowym, i nie brakuje w niej oszczędności o których jeszcze napiszę.

Znalezienie odpowiedniej pozycji nie trwa długo. Regulujemy tu standardowo na długość, pochylenie oparcia, podparcie lędźwiowe i kąt zagłówka – nie miałem kłopotu z żadną z regulacji aczkolwiek kąt oparcia siedzenia nie jest do końca płynnie ustawiany – regulacja jest skokowa.
Kierownica wysuwa się dość daleko w stronę kierowcy i gdy znajdziemy już poprawne ustawienia siedzenia, czas na lusterka – te są duże i wyposażone w opcjonalnego asystenta martwego pola który działa całkiem dobrze i niejednokrotnie pomaga przy zmianie pasa.

Dobrze usadzony i zapięty wciskam przycisk do uruchamiania silnika – nie dzieje się niemal zupełnie nic. Samochód informuje na komputerze pokładowym, że jest gotowy do jazdy a po odpuszczeniu elektronicznego ręcznego możemy już zacząć się toczyć bezszelestnie, przy wykorzystaniu elektrycznego silnika. Oprócz powolnego pełzania możemy także liczyć na przyspieszanie do około 50 km/h. Jazda w trybie elektrycznym jest możliwa również ze znacznie większą prędkością, ale w praktyce nabieranie prędkości gdy jedziemy więcej niż wspomniane 50 km/h kończy się niemal zawsze załączeniem silnika spalinowego.

Całościowo, układ hybrydowy w Mondeo jest jak dla mnie bardzo sprawny i dopracowany.

Czasem tylko samochód zbyt pochopnie włącza spalinowy silnik – często zdarza się, że pracuje on przez zaledwie 1-2 sekundy. Takie „asekuracyjne” nastawienie ma również dobre strony – dynamiki nie powinno zabraknąć w żadnej sytuacji, bo moc 187 koni mechanicznych jaką generuje hybrydowy układ jest wystarczająca, nawet jak na sporą masę własną samochodu.

Mimo, że nie ma tutaj trybu wyłącznie elektrycznego, dzięki podglądowi na to, ile mamy zapasu mocy na samym „prądzie“, możemy w pewnym stopniu wybierać źródło napędu. W codziennej jeździe po mieście bez problemu udawało mi się przejechać sporą odległość jedynie na silniku elektrycznym. Im większy ruch tym dla Mondeo lepiej, bo wtedy dłużej udaje się jechać bez konieczności dołączania napędu spalinowego.

Natomiast im ruch jest mniejszy, tym lepiej dla kierowcy więc czas zerwać trochę „listków efektywności” (wyświetlane na jednym z ekranów listki odpadają gdy jeździmy nieekonomicznie i odrastają gdy oszczędzamy paliwo). Bardzo szybko da się zauważyć, że w hybrydowym Fordzie, musimy czekać chwilę na przyspieszenie po tym jak wciśniemy mocniej pedał gazu. W tym przypadku winy nie ponosi bezstopniowa skrzynia biegów, a sam fakt, że mamy tu układ hybrydowy. Jeśli jedziemy spokojnie, pracuje jedynie napęd elektryczny więc mocne dodanie gazu powoduje, że spalinowy silnik musi się włączyć, wkręcić na obroty i dopiero wtedy zacząć oddawać moc. Cała operacja jest czasochłonna i wymaga przyzwyczajenia.

Gdy przyspieszenie się już zacznie – jest naprawdę dobrze. Mondeo przyspiesza całkiem szybko a przede wszystkim nie dostaje zadyszki również na autostradzie. Zastosowanie CVT sprawia, że mamy tu do czynienia z charakterystycznym „wyciem”, ale dzięki temu nabieranie prędkości przebiega niezwykle płynnie a gdy jeździmy spokojnie, rzadko będziemy przekraczać 2 tysiące obrotów na minutę na obrotomierzu. Swoją drogą, obrotomierz możemy włączyć tylko w jednym z trybów komputera pokładowego co pokazuje jak niewielką rolę ma tu odgrywać silnik spalinowy.

A w zakrętach? W zakrętach jest bardzo dobrze, tutaj jeszcze mniej czuć 1,5 tonową masę własną samochodu. Auto zachowuje się zwinnie, co ważne, niezależnie od rodzaju nawierzchni. Byłem bardzo zadowolony z tego jak Ford pozostawał niewzruszony podczas dynamicznej jazdy po mniej równej drodze. Układ kierowniczy jest wystarczająco precyzyjny a podczas pełnego przyspieszenia staje się przyjemnie ciężki. Wrażenia z jazdy zaburzała tylko bezstopniowa przekładnia która sprawia, że szybkie wyjście z zakrętu musi być zaplanowane z wyprzedzeniem. Poza tym sprawę na pewno pogarszały opony o wysokim profilu – testowany egzemplarz miał zaledwie 16 calowe felgi z oponami 215/60 (!). Kosztem prowadzenia postawiono tu na komfort, ale jestem pewny, że na niższym profilu Mondeo prowadzi się jeszcze lepiej. Wielowahaczowe zawieszenie z tyłu daje dużo pewności w prowadzeniu i sporo komfortu, ma jedynie problem z poprzecznymi nierównościami które są mocno odczuwalne we wnętrzu. Całość jednak zasługuje na wyróżnienie a na dodatek pracuje cicho i wydaje jedynie przyjemnie wytłumione dźwięki. Co do wytłumienia – hybrydowe Mondeo wykorzystało swój potencjał na bycie cichym samochodem nie tylko w mieście. Na trasie jest raczej cicho i spokojnie, jedynie przy większych prędkościach słychać szum wiatru w okolicach drzwi. O miejskiej jeździe nie ma co wspominać – jest naprawdę bardzo cicho.

Kiedy zjeżdżamy na parking mamy okazje poznać też kilka wad auta, które niestety, mimo, że są drobne, to potrafią być uciążliwe.

Pierwsza ujawnia się już w momencie parkowania. Mam zwyczaj parkowania tyłem kiedy tylko mogę ale w Mondeo nie było to takie proste – widoczność do tyłu jest minimalna, przy manewrach nie pomagają szerokie słupki, mocno pochylona szyba czy… brak czujników parkowania. Tak – te wymagają dopłaty ale w testowym egzemplarzu się niestety nie znalazły.
Załóżmy, że udało się już bez problemu zaparkować, czas więc przyjrzeć się wnętrzu. Mamy tu projekt który nie jest do końca świeży bo w USA znany od jakiegoś czasu. Materiały są w większości całkiem przyjemne, nie licząc kilku wpadek, głównie związanych z twardymi elementami które, mam wrażenie, będą się szybko zużywać. Spasowanie całości jest całkiem ok, natomiast chociażby uchwyty drzwi nie są tak niewzruszone jak w VW (z drugiej strony, nie odkształcają się też tak jak w japońskich autach…).
Podłokietniki są dosyć miękkie. Ten na tunelu środkowym nie ma zbyt wiele pianki ale można uznać, że daje radę. W stosunku do poprzedniego Mondeo jest tu ogromny postęp, szkoda tylko, że wnętrza stylistycznie nie odświeżono przed wprowadzeniem go na europejski rynek.
Przeszkadzało mi jeszcze jedno – ekran dotykowy który ma całkiem niezłą przekątną, jest rezystancyjny (a więc reagujący na nacisk a nie dotyk). W jeździe było to czasem problematyczne – musiałem się skupiać na tym, żeby wybrać w menu to co chciałem i czasem musiałem próbować ponownie.

Gdybym miał się czepiać – mogę wspomnieć jeszcze o tym, że gdy nagrywałem filmy ze środka i trochę się wierciłem, w oparciu fotela coś strzelało. Działo się tak tylko gdy podparcie lędźwiowe było wysunięte, ale nie wiem czy to kwestia mojego egzemplarza czy wszystkie Mondeo tak mają.

Będąc w środku postanowiłem sprawdzić jeszcze dwie rzeczy

  1. Z tyłu na wysokość mieszczę się na styk (1,90 m wzrostu) ale na nogi miejsca nie brakuje
  2. Audio gra naprawdę nieźle jak na system „niesygnowany”. Przy głośnym słuchaniu zdarza się, że coś zatrzeszczy w boczku, ale do normalnego słuchania w 100% wystarczy. Charakterystyka zestawu nie jest może w idealna ale dobrego dźwięku nie brakuje, zwłaszcza, że auto jest ciche w jeździe.

Czy hybryda od Mondeo ma szansę być zabójcą diesli? Przy cenie wynoszącej (cennikowo) około 122 tysiące złotych, Ford plasuje się na poziomie wielu konkurentów wyposażonych w silniki wysokoprężne. Spala przy tym nieco mniej paliwa, ma wolnossący, benzynowy silnik i jest dość atrakcyjny z wyglądu.
Na jego niekorzyść przemawia mniejsza pojemność bagażnika (ograniczona przez baterie) i…? No właśnie, co takiego jest w nim gorszego od samochodu z dieslem? Nie mam pojęcia.

Ford zapewnia, że żywotność baterii to 10 lat a układy hybrydowe są generalnie mało awaryjne (przynajmniej te japońskie). Sądzę, że każdy kto nie wybiera się co tydzień w długą trasę i chce mieć dużego sedana który nie będzie dużo palił, powinien rozważyć hybrydowego Mondeo. Co prawda jest w nim kilka niedociągnięć, mniej lub bardziej irytujących, ale za to prowadzi się naprawdę porządnie. Co jest ważniejsze? Dla mnie odpowiedź jest prosta.

Cena: od 126 800 zł
Moc: 187 KM
Napęd: Na przednią oś

 

Dziękuję dealerowi Bemo Motors za użyczenie hybrydowego Mondeo do testu. Jeśli chcesz przekonać się samodzielnie jak jeździ hybrydowy Ford, kliknij poniższy obrazek i umów się na jazdę próbną w Warszawskim Bemo Motors – jednym z 6 salonów Ford Store w całej Polsce!

4 myśli na temat “Ford Mondeo Hybrid – Test

  1. 1) Pokrywa silnika, po jego otwarciu, wspiera się na stalowym druciku ?!!
    2) Bagażnik koszmarny: W bagażniku wystające głośniki i jakieś przewody bez żadnej osłony – duże ryzyko uszkodzenia w czasie próby załadowania bagażu
    3) silnik wyje przy próbie przyspieszania.
    4) koła 16″ to nieporozumienie
    5) ponadto w podstawowym wyposażeniu powinno się znaleźć:
    * kamera cofania to dodatkowo ponad 3,5tys. zł (??!!)
    * czujniki parkowania ok. 2,0 tys zł.
    * Autoalarm ok. 1,5tys.zł
    * Adaptive Cruise Control ok. 3,7tys zł.
    * System Nawigacji Satelitarnej CD/SD Z DAB+ I Ford SYNC 2
    kolorowy wyświetlacz dotykowy 8″, TMC, zestaw głośnomówiący z Bluetooth® i rozbudowaną funkcją sterowania głosem (bez jęz. polskiego) oraz funkcją wzywania pomocy, 8 głośników, gniazda: USB, SD, mapy Europy z widokiem 3D, menu tekstowe w jęz. polskim, komunikaty głosowe nawigacji w jęz. angielskim (ICFBQ) (w wersji Ambiente: zawiera klimatyzację dwustrefową z automatyczną regulacją temperatury (DEATC)) – ok. 7,7tys.zł.
    ______________________________
    Mimo,ze jest to wersja TITANIUM to trzeba dodatkowo dopłacić minimum ok. 18,5 tys. Czy płacąc polskim środkiem płatniczym muszę znać język angielski. Inni producenci auta już tak nie lekceważą polskiego klienta.

  2. On a short test route, our Mondeo Hybrid averaged an indicated 43mpg. Obviously spending more time at urban speeds would improve that, but Mondeos are hardly natural city cars. Your real-time energy consumption is displayed on a nicely rendered readout in the new instrument cluster, which uses an analogue central speedometer and ancillary screens left and right.

Dodaj komentarz