SONY DSC

Ford Kuga – Test

Większość kierowców lubi od czasu do czasu pojeździć autami w których siedzi się wyżej. Perspektywa z jakiej patrzy się na drogę, siedząc w SUV-ie, sprawiła, że taki rodzaj nadwozia w ciągu ostatniej dekady stał się bardzo popularny.
Niewiele jest natomiast osób które lubią gdy auto prowadzi się gorzej niż mogłoby się prowadzić. A zgotowanie SUV-a którego właściwości jezdne nie odstają od zwykłych sedanów czy hatchbacków to nie lada sztuka, żeby nie powiedzieć – rzecz niemal niemożliwa.

 

Od razu mówię – Kuga nie prowadzi się jak auto o „normalnym“ prześwicie i niepodwyższonym nadwoziu. Ale jest wystarczająco blisko takiego prowadzenia, żeby dać radość z jazdy dla kierowców i… wystraszyć pasażerów. Bo jeździ naprawdę dobrze.

Odbierając z Bemo Motors auto do testu, nie spodziewałem się, że oprócz tego, że będę siedział wyżej niż większość współużytkowników drogi, przyjdzie mi się naprawdę wyróżniać na ich tle wyróżniać. Co prawda Kuga nie jest narysowana awangardowo a jej stylistyka zdaje się zdradzać, że na rynku gości już dobre kilka lat, ale ten kolor… Jest wyjątkowy. Być może nie najpiękniejszy z palety dostępnych lakierów, lecz z pewnością nadający charakteru i rzucający się w oczy. Po przeczytaniu artykułu rzućcie okiem na zdjęcia i sami oceńcie.

Standardowy Fordowski kluczyk w kieszeni (system bezkluczykowy) a więc kieruję się do samochodu, ułożyć go pod siebie a przy okazji liczę na to, że będzie mi to zadanie raczej ułatwiał niż utrudniał – wszak w SUVach pozycja za kierownicą bywa specyficzna.

Kuga jest chyba pierwszym samochodem w którym odrobinę podniosłem fotel. Mam 1,90m wzrostu i nigdy nie korzystałem z tej opcji, raczej ustawiałem siedzenie w dolnej pozycji, niekiedy żałując, że nie da się opuścić go jeszcze niżej.

Regulacji nie brakuje, wliczając w to lędźwiowe podparcie które da się mocno wysunąć. Całość udało się ustawić dość szybko i bezbłędnie, jeśli mówimy o tym jak powinna wyglądać poprawna pozycja do jazdy. Nie ma tu kłopotów z odległością od kierownicy czy umieszczeniem pedałów. Dodatkowo, lusterka boczne są duże a w testowanym egzemplarzu wyposażone w asystenta martwego pola. Zdecydowanie pomagają przy manewrowaniu, uzupełniając obraz z kamery cofania.

Wciskam przycisk startu i po chwili nie mam wątpliwości, że pod maską pracuje diesel. Silnik jest słyszalny w środku i czuć, że pracuje. Kultura pracy nie jest zła i w 180 – konnym TDCI niemal w ogóle nie uświadczymy klasycznego klekotu, ale do benzyny nadal trochę brakuje – najbardziej da się to odczuć (i usłyszeć) na postoju.

Testowana konfiguracja wyposażona była w najmocniejszego dostępnego diesla i dwusprzęgłowy, 6 – biegowy automat – Powershift.
Praca skrzyni jest całkiem dobra. Ruszanie z miejsca wydaje się być odrobinę powolne – zapewne oszczędza w ten sposób cały układ przeniesienia napędu, bowiem ostre starty przy użyciu wszystkich 400 Nm momentu obrotowego mogłyby być zanadto obciążające dla sprzęgła (napęd 4×4!). Z wad można by powiedzieć jeszcze o bardzo wolnym trybie manualnym. Nadaje się tylko do hamowania silnikiem i nie liczcie na frajdę z jego używania bo zanim skrzynia dostosuje się do waszych poleceń, porzucicie już swoje plany o samodzielnym decydowaniu o zmianach biegów. Polecam za to tryb sportowy który działa w należyty sposób.
W trakcie jazdy przełożenia dobierane są dość rozważnie, skrzynia poprawnie reaguje na styl jazdy kierowcy i daje poczucie połączenia pedału gazu z kołami, jednym słowem – jest responsywnie. Efekt ten psuje tylko wyczuwalna turbodziura, będąca efektem wyciągnięcia 180 koni mechanicznych mocy z dwulitrowego silnika wysokoprężnego. Skrzynia robi co może żeby sprawnie redukować w razie potrzeby, ale nierzadko zdarza się, że przyspieszając z niskich obrotów bez redukcji, na dostawę mocy czekamy dość długo.

 

 

W Fordzie, mimo niezbyt imponujących danych fabrycznych (10 sekund do setki) czuć przyjemne wciskanie w fotel i miło by było, żeby układ jezdny nadążał za mocnym silnikiem. Czy to się udaje?

Na moim standardowym odcinku testowym, gdzie mam okazję dość dobrze poznać mocne i słabe strony aut którymi jeżdżę, Kuga spisywała się świetnie. Bardzo trudno było zmusić ją do walki o przyczepność, nie brakowało też zwinności przy zmianie kierunku jazdy, a na długim łuku generowała większe przeciążenie niż niejeden sedan. SUV Forda sprawił świetne pierwsze wrażenie i z perspektywy czasu również mało co można mu w kwestii prowadzenia zarzucić. Swoim optymalnie ciężkim układem kierowniczym, dobrze zestrojonym zawieszeniem i napędem na 4 koła daje frajdę z jazdy i nie zmusza ESP do częstych interwencji. I dobrze, bo nie znalazłem nigdzie możliwości jego wyłączenia.
Po kilkuset kilometrach za kierownicą Kugi można oczywiście znaleźć kilka typowych dla SUVów wad takich jak spore przechyły w zakrętach (przeciętne, może nieco mniejsze niż średnia w klasie) lub nieco ospałe reakcje na ruchy kierownicą przy większych prędkościach, ale można bez wahania stwierdzić, że Ford prowadzi się po prostu dobrze.


Zobacz również: Test Mitsubishi Outlander


Jeśli chodzi o komfort podróżowania to Ford nie wyróżnia się tu w żaden sposób. Dobrze niweluje drobne nierówności oraz pęknięcia asfaltu (być może z racji wysokoprofilowych opon), wydaje raczej ciche dźwięki na większych nierównościach i jest zestrojony tak aby dobrze się prowadzić. Nie będzie mistrzem komfortu, ale nie można mu także zarzucić, że jest twardy, czy surowy. Po prostu rozwiązanie kompromisowe.

Będąc nadal w drodze, warto omówić działanie napędu na 4 koła.
Nie wiem ile prawdy jest w wizualizacji działania napędu, jaka wyświetla się na komputerze pokładowym, ale jeśli mówi on prawdę, to tył dołącza się już przy mocniejszym przyspieszaniu, jeszcze zanim przód zerwie przyczepność. Podczas paru dni testowania miałem niestety tylko dwie okazje żeby sprawdzić jak to działa w praktyce. Szybkie zawracanie – auto dało sobie radę nieźle i wyciągnęło mnie dokładnie na taki tor po jakim chciałem jechać, znacznie lepiej niż byłoby w stanie zrobić to jedynie z napędem na przednią oś. Druga sytuacja to jazda po luźnej nawierzchni, szutrze i piachu. Mocniejsze przyspieszanie nie powodowało zrywania trakcji – jest więc w porządku. Szkoda tylko, że nie miałem okazji testować Kugi zimą.

 

 

Wnętrze jest w Fordzie dość typowe dla aut tej marki. Materiały na przeciętnym poziomie, specyficzny, mogący się podobać design i dużo niebieskiego (?) lub morskiego (nadal nie wiem jak się nazywa ten kolor) podświetlenia. Z plusów – sporo miękkich tworzyw, nawiewy w tylnej części kabiny, regulowany kąt oparcia tylnej kanapy, sporo miejsca dla pasażerów, rewelacyjne oświetlenie LEDowym światłem. Z minusów – twarde boczki drzwi z tyłu, brak odpowiedniej ilości schowków, (nieco subiektywnie) błyszczące plastiki i mały ekran nawigacji oraz systemu multimedialnego.

Co do tego ostatniego – jest trochę skomplikowany w obsłudze, trzeba się do niego przyzwyczaić. Jego możliwości może nie wynagradzają tych utrudnień, ale jego jasną stroną jest brzmienie zestawu audio. Opcjonalny, 9 głośnikowy system sygnowany przez Sony jest dobrze wyważony, dosyć mocny i gra czysto, tak jak lubię. Czasem od nadmiaru basu słychać było ciche trzeszczenie gdzieś w boczku lub w desce rozdzielczej, ale same głośniki zachowują pełną kulturę w całym zakresie głośności.

W Kudze (czy to się w ogóle odmienia?) znajdą się jeszcze irytujące drobnostki takie jak ergonomia przycisków na kierownicy, które czasem wymagają odrywania od niej rąk, lub specyficzne umieszczenie trybu manualnego, na bocznej stronie selektora skrzyni biegów (wymagające przyzwyczajenia i jak dla mnie jednak gorsze od łopatek pod kierownicą). W połączeniu ze wspomnianymi wadami wnętrza sprawiają, że Kuga to auto w którym można by co nieco poprawić. Z drugiej strony, model jest na rynku obecny już niemal 4 lata a wyeliminowanie tych mankamentów uczyniłoby z Kugi wspaniałe auto. Bo dobrym samochodem jest już teraz.

To co dla kierowcy najważniejsze, Kuga zdecydowanie zapewnia i nikt nie powinien się jej jako auta dla kierowcy obawiać. Jak na SUVa jest mało praktyczna w środku, ma także kilka braków mniej lub bardziej dla przeciętnego użytkownika irytujących. Wynagradza to wg mnie wyżej wspomnianymi podzespołami, w największym stopniu chyba zawieszeniem a oprócz tego, dostępnością nowoczesnego wyposażenia takiego jak asystent pasa ruchu, odczytywanie znaków drogowych i tym podobne. Ma mocną i równie nowoczesną konkurencję – to fakt. Czy wybór auta w tym segmencie to bardziej kwestia gustu? Być może. Czy Kuga jest warta uwagi przy wybieraniu nowego auta? Zdecydowanie jest.

Cena: od 92 900 zł
Moc: 180 KM
Napęd: Na obie osie

 

Dziękuję dealerowi Bemo Motors za użyczenie hybrydowego Mondeo do testu. Jeśli chcesz przekonać się samodzielnie jak jeździ hybrydowy Ford, kliknij poniższy obrazek i umów się na jazdę próbną w Warszawskim Bemo Motors – jednym z 6 salonów Ford Store w całej Polsce!

 

Jedna myśl na temat “Ford Kuga – Test

Dodaj komentarz